Nie ma przypadków, są tylko znaki.
Zakładki:
Moja książka, bo sam ją napisałem.

Jak zostac milionerem w 24 godziny
Zaglądam
Locations of visitors to this page Pagerank dla www.lonegunman.blox.pl
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
View blog authority
visited 28 states (12.4%)
Create your own visited map of The World or website vertaling duits?
niedziela, 30 października 2011
Nadużycia fotograficzne

Jeden z ostatnich setów zdjęciowych. Brak czasu na wspomnienia, zresztą już lekko zwietrzałe. Nie napiszę zatem dlaczego na amerykańskich drogach popada się w paranoję, jak w Moabie spotkałem Amerykanina z Mokotowa, o tym jak nie zobaczyłem kobry, ale widziałem całe hordy chipmunksów (które w sumie okazały się znacznie groźniejsze), jak pojechałem na Mulholland Drive, tylko po to, żeby spotkać kilka setek innych osób, którym  też wydało się to bardzo hipsterskim pomysłem, dlaczego monopole są złe, a szczególnie indiańskie i dlaczego John Wayne jest jednym z głównych źródeł dochodu dla Navajo,  o tym, jak tanio się przespać w Las Vegas i dlaczego jest to wspaniałe miejsce, chociaż tancerki nie są dobrymi striptizerkami, jak dostać deprechy słuchając amerykańskiego radia i jak w państwowej stacji nabijają się z Obamy. Więc w sumie sporo Was ominie, ale za to możecie obejrzeć rezultaty moich ostatnich zabaw photoshopem.

 

ps. Zagadka - co widać na ostatnim zdjęciu (pomijajac fakt, że niewiele widać)? 

15:55, lonegunman
Link Komentarze (12) »
czwartek, 20 października 2011
Anna Grodzka nową świętą

Nie będzie o Stanach, bo dzisiejsza długa podróż do pracy skłoniła mnie do refleksji na ostatnimi wyborami. Generalnie nie było źle, okazało się, że jesteśmy bardziej tolerancyjni niż się nam wydawało. Mamy w Sejmie i geja i transeksualistkę i dwóch czarnoskórych posłów. Biorąc pod uwagę stosunek liczby czarnoskórych Polaków do całkowitej populacji rodaków, to pewnie jest jakiś światowy rekord. Mam nadzieję, że ktoś policzy te proporcje dla Stanów i wtedy okaże się, że relatywnie więcej Euro-Afrykanów zasiada w Sejmie RP, niż Ameryko-Afrykanów w Kongresie (i stanowią oni grupę równą liczebnie grupie posłów Mniejszości Niemieckiej). Ciekawsza jest jednak sprawa pani poseł Anny Grodzkiej.

Wcale nie chodzi mi o to, że dwa lata temu Anna była Krzystofem (co czyni ją trzecim transseksualistą w parlamencie na świecie). Wyczuwalne w opowieściach pani poseł rozczarowanie odejściem żony po zmianie płci jest melodramatyczne i dziwaczne jednocześnie, a przeprowadzenie operacji w Bangkoku zamiast w Polsce rodzi pytanie o zastosowane procedury medyczne, ale sam proces zmiany płci został już społecznie oswojony i o ile wiem, nie budzi większych kontrowersji nawet w Kościele. Użycie pani Anny jako nowego symbolu tęczowej lewicy jest jednak intelektualnie karkołomne. 

On sama jest co prawda aktywną działaczką GLBT, ale nie do końca wiem, jak udaje jej się to logicznie powiązać. W ruchu GLBT istnieją dwa nurty - jeden, bliższy feminizmowi, mówie, że płeć jest pewną rolą społeczną, wyborem, którego dokonuje za nas opresyjne społeczeństwo. Pani Grodzka jest jednak zaprzeczeniem tej koncepcji. Niezależnie od tego, ile kupimy chłopakowi pluszowych jednorożców, i tak będzie ich używał do toczenia bitew. Płeć nie jest wyborem, ale biologicznym imperatywem, tak silnym, że zmuszającym nawet do samookalecznia, jeżeli płeć psychiczna nie odpowiada fizycznej.

Drugi nurt GLBT, właśnie biologiczny, mówi: jestem kim jestem, bo takim stworzyła mnie natura. Jakkolwiek chwytliwie brzmi to hasło,  rodzi ono bardzo ciekawe konsekwencje. Po pierwsze rozróżnia to co naturalne (wynikające z naszej biologicznej natury) od tego co kulturowe (czyli narzucone). Zostawiam na boku całą dlugą,  nudną i prowadzącą zazwyczaj donikąd dyskusję nad tym co jest naturalną normą, a co naturalnym zaburzeniem (naturalny jest zarówno ból zęba, jak i brak bólu, ale tylko jedną z tych sytuacji uważamy za pożądaną). Jest jednak inna kwestia. Jeżeli (na co zresztą wszystko wskazuje) wybór homoseksualny jest przynajmniej w 75% determinowany przez geny plus oddziaływanie hormonów w życiu płodowym, to znaczy, że najdalej za 10-15 lat nauczymy się stosować modyfikowanie behawioralne, zmieniające na etapie życia płodowego  potencjalnego homoseksualistę w potencjalnego heteroseksualistę. Jest to tak nieuchronne jak dojście do etapu, na którym będziemy modyfikować płeć przyszłego dziecka. Heteroseksualni (w większości) rodzice będą mogli dowolnie kształtować przyszłe wybory dziecka. Niezależnie od tego, jak wyedukowane i otwarte będzie wówczas społeczeństwo, cała homoseksualna część populacji stanie wówczas przed perspektywą zniknięcia (drobne zaburzenia dystrybucji genów mogą doprowadzić do ich usunięcia  z populacji*). Nie zdziwiłbym się,gdybyśmy w niedługim czasie byli świadkami wielkiego pojednania pomiędzy ruchem GLBT a ruchem ProLife, opartym na haśle podmiotowości zarodków i ich prawie do samostanowienia. Zatem pani Grodzka tak naprawdę równie dobrze nadaje się na symbol tęczowej lewicy co LPRu.  

*pewnie nie istnieje jeden gen homoseksualizmu, ale albo jest to zespół genów dziecka albo zespół genów matki sprzyjających rozwojowi homoseksualnego potomka.     

12:16, lonegunman
Link Komentarze (22) »
sobota, 08 października 2011
Tradycyjny klip muzyczny

Właściwie coś tam powinienem napisać, ale obraz jest wart tysiąca słów, a ruchome obrazki nawet dwóch tysięcy. 

 

Tagi: USA
22:34, lonegunman
Link Komentarze (6) »