Nie ma przypadków, są tylko znaki.
Zakładki:
Moja książka, bo sam ją napisałem.

Jak zostac milionerem w 24 godziny
Zaglądam
Locations of visitors to this page Pagerank dla www.lonegunman.blox.pl
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
View blog authority
visited 28 states (12.4%)
Create your own visited map of The World or website vertaling duits?
piątek, 31 października 2008
Ewoks are dead

Mam - jakby to ujął Zbigu Ziobro - porażającą informację: Ewoki (poprawnie: Ewokowie)  nie żyją. No dobra, może młodsi czytelnicy z charakterystycznym dla siebie brakiem kompleksów, które powinna wywołać w nich nieznajomość kanonu kultury światowej, zapytają teraz: aleocokaman?

Ewokowie to włochaci mieszkańcy księżyca planety Endor, takie jarjarbinksy pierwszej, "prawdziwej" trylogii Gwiezdnych Wojen. Dzieki ich pomocy dochodzi do zniszczenia drugiej Gwiazdy Śmierci, co stanowi symboliczny koniec Galaktycznego Imperium. Wprowadzenie Ewoków do filmu przez Lucasa wywołało zaniepokojenie  wśród fanów, gdyż nawet najbardziej zatwardziałym z nich trudno było uwierzyć, że półmetrowe pluszowe misie zdołały pokonać za pomocą zaostrzonych patyków legendarny 501 legion ciężkozbrojnych Stormtroopersów. Równie to wiarygodne, jak - przy zachowaniu całego należnego szacunku - wygrana powstańców w '44 roku w Warszawie. 

Chociaż może Imperium było już tak zżarte korupcja i dekadencją, że wystarczyła gromada karłów w pluszowych kostiumach, żeby je rozwalić? Taka jest przynajmniej interpretacja przeważającej części gwiezdnowojennego fandomu. Jego odłam, zwany rewanżystowskim, walczy jednak o przywrócenie dobrej pamięci Imperatora, a przynajmniej o bardziej sprawiedliwe przedstawienie historii obu stron konfliktu. Przedstawiciel rewanżystów - Curtis Saxton, będący jednocześnie astrofizykiem teoretykiem, wyliczył, iż rozwalenie Gwiazdy Śmierci znajdującej się na orbicie księżyca zamieszkałego przez Ewoków, doprowadziłoby do efektu zimy nuklearnej, a tym samym całkowitej ekstynkcji całego rodu słodkich misiaków. Fakt ten, niewygodny z punktu widzenia PRu rebeliantów został jednak przemilczany w oficjalnej wersji SW. Każdy ma swoje Nangar Khel.                  

  

Staszek Mąderek jest wielki...   

wtorek, 28 października 2008
Czy też macie Alzheimera?

Ostatnio zdarza mi sie odpowiadać zupełnie nie a propos. To znaczy nie ostatnio, zawsze tak miałem, ale niedawno zaczałem zwracać większą uwagę na takie pomyłki. Czy wam  też się coś takiego przydarza? Liczę na szczerą, pozytywna odpowiedź.

Kilka dni temu spotkałem się  z kimś kogo widziałem po raz pierwszy na oczy i vice versa. Na pytanie: "Czy pan Lone Gunman?", odpowiedziałem błyskawicznie, ale bez sensu: "Tak, przy telefonie".

Zdarzyło mi się także pukać w drzwi przy wychodzeniu z pokoju.

I tak się zastanawiam, czy mam już Alzheimera, czy to zwyczajny uwiąd starczy.    

wtorek, 21 października 2008
Co jest duże, długie...i czarne?

Jakoś trzeba zająć czas oczekiwania na koniec kryzysu, a właściwie nie kryzysu, tylko spisku rządowo-finansowej masonerii, nakierowanego na wyciągnięcie pieniędzy z gardła klasy pracującej, czyli z mojego. Czekam na jego koniec, żeby głośno obwieścić moim trzem czytelnikom: "A nie mówiłem!", dzięki czemu mam nadzieję ukazać swoje moce prorocze i poprowadzić niewielkie, ale oddane stadko w południowoamerykańską dżunglę, aby oddawać sie tam temu, czemu zwykle oddają się różnego rodzaju guru (gurowie?...górnicy?). 

Dla lepszego efektu podam nawet jak zakończy się ten pseudo-kryzys. Otóż, za mniej więcej rok podczas wielkiej i wystawnej konferencji w jakimś bardzo fancy kurorcie szwajcarskim szefowie rządów obwieszczą, iż dzięki ich wytężonej pracy zażegnana została katastrofa finansowa, przez którą omal nie podzieliliśmy losu dinozaurów. Po czym uczestnicy konferencji przejdą do drugiej sali, gdzie przy wódce i kawiorze, wraz z szefami najwiekszych banków będą świętowali największy przekręt od czasu, gdy Jakub pozbawił Ezawa jednej z wiodących ról w Biblii i to w zamian za miskę soczewicy, w sumie przecież nie aż tak smaczną. Klasa pracująca, siedząca przed teleodbiornikami będzie ze łzami w oczach dziękować za ocalenie, które nastąpi kosztem wzrostu podatku dochodowego raptem do 90%.

Na szczeście tryiumf konglomeratu finansowo-rzadowego będzie krótkotrwały, bo przecież już za cztery lata i tak koniec świata. Na 12.12.2012 planowane jest zakończenie emisji telewizji analogowej w Polsce. Nie wiem jeszcze, w jaki sposób ten fakt sprowadzi na nas zagładę, ale chyba nikt nie wierzy, że zbieżność jest przypadkowa. Przyznaję, iż nie przewidziałem, iż to p.Anna Streżyńska okaże się Antychrystem (12.12.12 podzielone na 2 to oczywiście 666), ale czego sie właściwie spodziewaliście? Że będzie się nazywał Rokita?

Myślę, że coraz wiecej elementów układanki jest juz na swoich miejscach-wprowadzenie euro, kleska EURO, koniec telewizji analogowej. Dodatkowo pojawienie się Elbota, który wyglada niewinnie jak Anna Streżyńska, ale jest pierwszym programem komputerowym, ktoremu zabrakło tylko 5% do zdania testu Turinga, czyli jest niebezpiecznie blisko osiagnięcia statusu Sztucznej Inteligencji, a stąd już jak wiadomo tylko malutki krok do Skynetu. Wystarczy te wszystkie elementy połączyć w logiczną całość, żeby wyobrazic sobie co nas czeka w 2012. Ja w każdym czasie razie zapraszam do dżungli.  

I jeszcze rozwiazanie tytułowej zagadki a'la Strasburger w Familiadzie, będącej desperacką próbą nabicia odwiedzin na blogu. Otóż duży, długi i czarny jest solar airship - wysokotechnologiczny statek powietrzny będący w istocie cienkim polietylenowym workiem na śmieci. Worek należy zawiązać i położyć na słońcu. Czarna powierzchnia worka absorbuje promienie słoneczne nagrzewając zgromadzone wewnątrz powietrze, dzięki czemu worek zaczyna się unosić w górę. Oto potęga energii odnawialnej w swojej pełnej krasie. Potęgę probuje okiełznać Junior (chyba nawyższa pora na jakiś wpis z  Juniorką w roli głównej...).           

 

ps. No proszę, prezes DB odważył sie złamać omertę, skończy pewnie z kamieniem na języku, na dnie Sprewy:

Niemieccy politycy są zbulwersowani wypowiedzią szefa największego niemieckiego prywatnego banku związaną z rządowym pakietem ratunkowym. Prezes Deutsche Banku Josef Ackermann powiedział, że wstydziłby się brać pieniądze od państwa. Rząd zareagował na te słowa z oburzeniem. Rzecznik Thomas Steg określił wypowiedź prezesa jako "zdumiewającą, niezrozumiałą i nie do zaakceptowania". "Kto w tej sytuacji występuje o pomoc państwa, wcale nie działa niegodnie, ale odważnie i odpowiedzialnie" - podkreślił rzecznik. Szef Deutsche Banku ugiął się pod wpływem krytyki i wydał oświadczenie, w którym zapewnił, że popiera działania rządu. To nie uspokoiło jednak krytyki pod adresem Ackermanna. Większość komentatorów ocenia, że jego wypowiedź nie służy uspokojeniu sytuacji na rynkach finansowych i interpretuje ją jako kolejny przejaw arogancji bankierów (onet).

sobota, 18 października 2008
Jak zostać komentatorem ekonomicznym

Mój ulubiony program TV - "You can dance na lodzie w cyrku", w którym klon Paris Hilton obrzuca papierem toaletowym klona owieczki Dolly- jest niestety często przerywany reklamami. Przełączam natenczas na TV CNBC, TV Biznes lub inny z 10 powstałych niedawno kanałów ekonomiczny, aby zrelaksować się przez chwilę komentarzami zaproszonych ekspertów. Ponieważ telewizja musi być dla ludzi, eksperci ci z reguły ograniczają się do powtarzania oczywistości, które co prawda niczego nie tłumaczą, ale też i nie wywołują w widzu kompleksu niższości. 

Większość z ekspertów cierpi na lekkie zaburzenia depresyjno-maniakalne przechodząc gładko i bez widocznej zewnętrznej przyczyny z fazy głębokiego załamania nerwowego do fazy radosnej ekscytacji. Ta niecodzienna obserwacja doprowadziła mnie do pomysłu na "shot game", mogącą zapewnić nam rozrywkę na długie zimowe przerwy reklamowe.

Na początek musimy wybrać dwie drużyny (w najbardziej minimalistycznej wersji - jednoosobowe, w najbardziej desperackiej - drugą drużynę może stanowić żona). W wyniku rzutu monetą drużyny dziela sie na "depresyjną" i "maniakalną". W kolejnym kroku włączamy telewizor i obserwujemy przemawiającego w danym momencie eksperta. Wychylamy kieliszek uprzednio przygotowanego napoju za każdym razem, gdy nasz ekspert wybierze jeden z komentarzy przygotowanych poniżej. Jeżeli jesteśmy w drużynie "maniakalnej" i zgraliśmy się w fazie z naszym ekspertem, czekamy na wypowiedzi z lewej kolumny, a jezeli w "depresyjnej"- z kolumny prawej. Pijemy na koszt drużyny przeciwnej, która nie sfazowała się z ekspertem.

Wydarzenie

Drużyna Maniakalna

Drużyna Depresyjna

Spadek cen ropy

„obniżenie kosztów produkcji”

„postępujące załamanie gospodarcze”

Wzrost cen żywności

„szansa na poprawę bilansu płatniczego krajów rolniczych”

„klęska głodu”

Spadek cen surowców

„osłabienie podstaw ekonomicznych imperialnej polityki Rosji”

„ryzyko chaosu w krajach postsowieckich

Podwyższenie cen energii

„wzrost opłacalności produkcji energii ze źródeł odnawialnych”

„poważna groźba wzrostu inflacji”

Wzrost płac

„zwiększający się popyt wewnętrzny”

„poważna groźba wzrostu inflacji”

Powrót Polaków z zagranicy

„dopływ wykwalifikowanej siły roboczej”

„wzrost bezrobocia”

Wzrost kursów walut

„poprawa bilansu płatniczego kraju”

„zagrożenie dla importerów”

Zaostrzenie warunków przyznawania kredytów hipotecznych

„poprawa bezpieczeństwa sektora bankowego”

„spadek cen mieszkań, bankructwa deweloperów”

ps. Troche zmian w zakładkach, usunąłem martwe linki i blogi, które mnie nie wpuszczaja. Już was nie lubię.

niedziela, 12 października 2008
Ostateczny krach systemu korporacji

No, przyznaję, że trochę mi zaschło w ustach podczas piatkowej sesji. I nie chodzi mi nawet o to, że jeszcze dwa dni takich spadków i dzieci będą musiały pójść do pracy szybciej niż się spodziewają (chyba, że uda mi się jedno z nich wcisnąć do adopcji Angelinie Jolie, a za uzyskane pieniądze pchnąć drugie na studia. Nie wiem tylko, czy to bardziej kochane wysłać na studia, czy raczej oddać do adopcji*). Prawdziwy kłopot w tym, iż mam wkrótce wygłosić wykład dla Pań Kosmetyczek na temat inwestycji giełdowych. W najlepszym wypadku obrzucą mnie wacikami, w bardziej prawdopodobnym, zrobią manicure migdałków.

Nadal uważam, że panika zwiastuje koniec bessy. Ale oto rodzi się piękny koan: wszyscy wiedzą, że  to panika. Zatem, czy to panika? (żeby trochę dodatkowo zaciemnić, ujmę to inaczej: czy panika jest wtedy, kiedy ludzie wiedzą, że panikują, czy wtedy, gdy panikują, a uważają, że zachowują się rozsądnie?).

Wszystkie działania rządów mające powstrzymać kryzys mogą go jedynie pogłębić. Byłem dzisiaj na targach produktów regionalnych, gdzie promowano  świetny cydr miętowy (prawdopodobnie sok Kubuś pół na pół ze spirytusem), więc jestem w refleksyjnym nastroju i chciałbym wygłosić następującą złotą myśl, która byłaby genialna, gdyby nie nieodparte wrażenie, że ktoś już  ją wypowiedział i to kilka razy (trudno pozostać oryginalnym wśrod 6 mld innych ludzi): Polityka to sztuka rozwiązywania dzisiejszych problemów - jutro, metodami z wczoraj. Sytuacja jest taka - mamy problem instrumentów pochodnych na długu. Nikt nie wie, jak poważny jest to problem, gdyż stworzyli go najlepsi absolwenci najlepszych wydzialów matematyki i fizyki, skorumpowani przez najbogatsze banki inwestycyjne. A kto zrozumie takiego matematyka? Nie wiedząc jaka jest rzeczywista skala problemu, rządy (i banki centralne) aplikują rynkom finansowa lewatywę (przepraszam za te metaforę, ale chodzi w końcu o odetkanie systemu, porównanie z kroplówką jest zupełnie bez sensu), rynki wpadają w panikę: skoro rządy podejmują tak radykalne działania, to sytuacja musi być gorsza niz sądziliśmy! Nikt nikomu nie chce pożyczać pieniędzy, giełdy spadają. Rządy wpadaja w panikę: wlaliśmy tyle pieniędzy do systemu, a sytuacja się pogarsza, na pewno rynki wiedzą coś czego my nie wiemy, może w końcu znależli matematyka, który to wszystko zrozumiał, teraz już czeka nas pewna zagłada! - i obniżają stopy procentowe. Rynki wpadają w panikę...itditd. Gdyby ktoś mnie pytał, to dla pożegnania kryzysu w Polsce wystarczyłoby zwiększyć limity inwestycyjne otwartych funduszy emerytalnych. Ale nikt nie zapyta, a do jutra cydr się ulotni i mogę już nie mieć tak dobrych pomysłow.           

*Dzieci, jeżeli kiedykolwiek to przeczytacie, musicie wiedzieć, że był to tylko żart i kocham Was oboje tak samo, a Twój zimowy paltocik, synu, sprzedałem tylko dlatego, żebyś się szybciej zahartował.

 sponsorem obrazka jest literka H.

ps. Na wykładzie dla Pan Kosmetyczek było fajnie, jakby to kogoś interesowało. Dostałem karnet na peeling stóp. A  wykład miał miejsce podczas dorocznych Targów Kosmetycznych. Wspaniała impreza! Olbrzymia hala wystawowa wypełniona kobietami, a każda z nich pokrytymi wonnymi olejkami, czekoladą, woskiem, błotem borowinowym i kisielem (no dobra, kisiel wymyśliłem). Sądzę, że tak właśnie wyglądała wizja raju tych facetów, którzy rozwalili WTC.        

czwartek, 09 października 2008
Kapitalizm zdycha

Kryzys, panie, kryzys...jedynymi ostojami spokoju są Kuba i Korea Północna, co świadczy, iż tylko socjalizm i gospodarka planowa są w stanie zapewnić nam stabilny kryzys bez wyniszczających emocjonalnie huśtawek koniunktury. Obecny krach, który już z pewnością pogrzebie Amerykę, tak jak nie udało się to żadnemu z dwudziestu siedmiu poprzednich, najbardziej przypomina mi ten tulipanowy z XVI wieku w Holandii. To znaczy tak samo nie wiadomo, czy rzeczywiście miał miejsce.

Ciężko być nieugiętym optymistą, w czasach, gdy Rada Polityki Pieniężnej obraduje w nocy, żeby nie wzbudzać paniki (ale jednocześnie wydaje na ten temat oświadczenie prasowe, żeby dać pole spekulacji, któryż to z polskich banków jutro upadnie), informacje o kłopotach gospodarczych Islandii (bardzo ładne miejsce z 300 tys mieszkańców - trochę więcej niż na Ursynowie) pojawiają się w gazetach częściej niż kolejny botoks Jacykowa, a George Soros znowu oddaje się wieszczeniu upadku światowego systemu finansowego (jednocześnie mocno inwestując), ale nadal będę twierdził, że to wszystko hucpa. Kryzys jest wtedy, kiedy firmy bankrutuja, a histeria wtedy, gdy ich wycena giełdowa spada o 25 % w ciagu dwóch dni i osiąga 1/10 wartości księgowej w chwili, gdy zysk rośnie, a zadłużenie spada. Nie lubię prorokowania, bo w końcu nie jestem analitykiem giełdowym, żeby mi płacili za robienie z gęby cholewy, a w dodatku nie wierzę, aby na giełdzie cokolwiek dało się przewidzieć w krótkim terminie, ale postawiłbym worek ziemniaków przeciwko Stolicznej, że jesteśmy w fazie totalnej paniki, a ta -jak do tej pory-zawsze zwiastowała koniec bessy.               

poniedziałek, 06 października 2008
Barrakuda i inne frutti di mare

Kiedyś pracowałem w przetwórni ryb. Moim zadaniem bylo taplanie się w rozmarzniętych rybich wnętrznościach. Nie była to specjalnie prestiżowa robota.

Na samym szczycie naszej proletariackiej drabiny społecznej stały kobiety zajmujące się patroszeniem ryb. Były mistrzyniami noża. Pozbawienie dorsza głowy, ogona i wnętrzności zajmowało im 2 koma 3 dziesiąte sekundy. Myślę, że mnie podzieliłyby na tuszki w niewiele dłuższym czasie. Kuba Rozpruwacz byłby w tym towarzystwie nieudolnym amatorem. Bałem się ich.

Tylko kobiety nadawały się do tej roboty. Faceci, którzy probowali, nie złapią już żadnego stopa. Chyba, że środkowym palcem. Mężczyźni nie są w stanie operować nożem, rozmawiać, myśleć i oddychać w tym samym czasie. Szczególnie, że zgodnie ze statystyką co 5 minut muszą myśleć o seksie, a to prowadzi do czasowych niedoborów krwi w mózgu.

Takie wspomnienia przyszły mi do głowy po tym, jak Barakuda ujawniła w jakim celu wyrusza do Irlandii. Jestem pewien, że po powrocie będzie potrafiła zdepilować się jednym pociągnięciem żyletki w 2 koma 3 dziesiąte sekundy. Godspeed.               

piątek, 03 października 2008
Wielka migracja

Jakoś smutno się zrobiło, Barrakuda wyrusza za chlebem do zamorskiego kraju, gdzie piją wódkę ze zboża, a nie z ziemniaków, jak nakazał Pan  i tańczą bez poruszania brwiami, co czyni ten ów kraj odległym kulturowo i nieprzyjaznym dla nas, mimicznych Słowian. Wszyscy wracają do Polski, żeby uciec przed wielkim finansowym sztormem, który obróci w perzynę neoliberalną gospodarkę i pozwoli na ostateczny triumf chińskiej cywilizacji. Wracają do bezpiecznej przystani, w której zgodnie z odwieczną tradycją, banki żyją z okradania drobnych ciułaczy, a nie z niepewnej spekulacji finansowej. Wracają nawet chłopcy z londyńskiego Citi wiążąc swoje tobołki czerwonymi szelkami. W skrócie - wszyscy wracają, tylko mieszkańcy piastowskiej placówki na ziemiach zachodnich, o nazwie niewymawialnej dla nieetnicznych Polaków – wyjeżdżają. Opuszczają swoje gniazdo, zapewne zrażeni faktem, iż oddanie Szczecina Niemcom przez rząd Donalda „Pamiętamy o dziadku” Tuska wzbudziło zainteresowanie jedynie New York Timesa oraz czytelników ostatniej strony Szczerbca.  Cdn.   

czwartek, 02 października 2008
Uspokojenie rynków po wypowiedzi prezydenta

Prezydent Kaczyński zapowiedział przeniesienie się kryzysu finansowego z Ameryki do Polski. Przyniosło to uspokojenie rynków finansowych, zaniepokojonych wypowiedzią Pana Prezydenta sprzed dwóch dni, w której stwierdził, iż kryzys finansowy NIE PRZENIESIE się z Ameryki do Polski. Pan Prezydent stwierdził także, że w tych trudnych dniach powinniśmy być z narodem amerykańskim i wysłać im jakieś koce, śpiwory albo coś. Poglądy Pana Prezydenta uległy zmianie w tym samym momencie, w którym Brat Pana Prezydenta zaproponował powołanie Ponadpartyjnego Ruchu Ocalenia Narodowego, który miałby nas uchronić przed skutkami przeniesienia się na pokładach samolotów LOT ww. kryzysu finansowego.  

Jakby się umówili....

Wypowiedź Pana Prezydenta została natychmiast skrytykowana przez pozostające w niemieckich rękach media oraz jedną gazetę pozostającą w rękach polskich, ale niekatolickich. Ww. polskojęzyczne media zarzuciły Panu Prezydentowi wywoływanie paniki i  pogrążanie polskiej giełdy. Te komentarze w pełni ujawniają ich lisie oblicze i wilcze zęby, ponieważ wszyscy - a już szczególnie gracze giełdowi - doskonale zdają sobie sprawę z wiarygodności przepowiedni Pana Prezydenta.    

Brat Pana Prezydenta w ramach swojego planu ratowania Polski wysłał do premiera Tuska Poseł Natalię Świat-i-Okolice oraz dwa nagie miecze na znak swojej przyjaźni i zapowiedź wielkiego pojednania narodowego, którego zwieńczeniem będzie przekazanie  pełni władz cywilnych i wojskowych w ręce BPP.