Nie ma przypadków, są tylko znaki.
Zakładki:
Moja książka, bo sam ją napisałem.

Jak zostac milionerem w 24 godziny
Zaglądam
Locations of visitors to this page Pagerank dla www.lonegunman.blox.pl
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
View blog authority
visited 28 states (12.4%)
Create your own visited map of The World or website vertaling duits?
wtorek, 31 października 2006
Codzienna porcja kofeiny

Zrobiłem sobie przerwę w pracy, żeby wyrwać się na kawę. Piję sobie latte z dodatkiem nierektyfikowanego cukru z trzciny cukrowej, zjadam piankę i  myślę sobie: kiedy ty kurnatwojaolekmac stałeś się metroseksualny?! (Jak zobaczę syna pijącego latte z dodatkiem nierektyfikowanego, to go wyślę z polskim kontyngentem do Afganistanu. Tam Pasztunowie nauczą go jak być prawdziwym meżczyzną).

Ale poza tym luzik, czytam gazetkę, carpe sobie diem i tym podobne. "Mogę się przysiąść?". Wokół są miejsca wolne, grzecznie rzucam kilka słów. Pani  rozkłada swoje torebki, rzuca szale i kapelusze na stół i zaczyna się bawić komórką (Motorola). "Czy może Pan mi pomóc z tą komórką?". Podstawowe zasady survivalu w Warszawie brzmią: nie nawiązuj  kontaktu wzrokowego, nie podejmuj rozmowy, niczego nie dotykaj. W innym wypadku skończysz odkupując swoją watrobę na Jarmarku Europa. Miło odpowiadam: "Niestety nie znam sie na tym". Zachowanie pani sugeruje, że gdybym wziął ten telefon do ręki, natychmiast eksplodowałby zabijając wszystkich w promieniu 10 metrów. W najlepszym wypadku okazałoby się, że to z tego telefonu Mazur  dzwonił do kilera składając zamówienie na "dużego psa". "Pan wcale nie spojrzał jaki to model!". Rośnie we mnie przeświadczenie, że nie o telefon tu chodzi, wcale nie..."Eeeee...właściwie to na żadnych sie nie znam". Wracam więc do gazety. W tym momencie kobiecie we flasbacku stają przed oczyma wszystkie porażki i upokorzenia damsko-męskie, jakich zaznała w swoim 40-letnim życiu. Ogniskuję w sobie cechy tabunów mężczyzn, którzy nie kupowali jej kwiatów, nie zmieniali koła w samochodzie, nie odgadywali jej nastrojów mimo wyraźnych sugestii telepatycznych, nie oddzwaniali, chociaż obiecywali oddzwonić, nie bili, kiedy miała ochotę na brutala i nie głaskali, gdy marzyła o romantycznym wieczorze.  Jednym słowem staję się Obcym, a ona por. Ripley. Zaczyna nadawać niekończący sie strumień świadomości, z kobiecą intuicją szukając mojego słabego miejsca. Atakuje moją inteligencję, wychowanie, libido, rozmiar i zdolności płatnicze. Wytrzymuję 10 minut, po czym składam skurczone ego do kieszeni i wychodzę. A chciałem tylko w spokoju przeczytać gazetę.

Banalne zdarzenie stanowiące jednak w pewnym sensie parabolę stosunków pomiędzy tak jednak różnymi płciami.   

15:22, lonegunman
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 30 października 2006
Sposoby marnowania czasu

W tym tygodniu marnuję młode życie ogladając:

South Park - sezon 10 - z przyzwyczajenia (chociaż odcinek o Warcrafcie mnie rozbawil. To był Warcraft? Wypadłem trochę z obiegu).

Robot Chicken - sezon 3 - no cóż - o kurczaku, który oglada TV.

Battlestar Galactica - sezon 3 - powinienem napisać coś mądrego, bo to naprawdę niezły film (chociaż nieśmieszny), ale jestem chwilowo intelektualnie niedysponowany.

American Dad - słabsza, antybushowska wersja Family Guy'a.

Paradygmat Zanussiego


ps. Trudny obchodzi sto piąte urodziny. Z każdym dniem bliżej dębowego garniturku, stary! W tak nobliwym wieku bedziesz musiał w końcu wydrośleć i przestawić się na dowcipy rozumiane tylko przez prof. Geremka i Bogusława Kaczyńskiego.  

15:00, lonegunman
Link Komentarze (7) »
piątek, 27 października 2006
O mydle i powidle

Ten clip już każdy widział, ale ja o czymś innym. W czasach młodości zdarzyło mi sie pracować na świńskiej fermie (animal farm). Miałem pod sobą (nie, kurne, nie siedziałem na nich, tak się mówi) 1000 i dwie świnie. Poczatkowo było ich 1000 i trzy, ale jedna zdechła. Sądziłem, że medytuje, ale po tygodniu uznałem, ze nawet świnia nie może wstrzymać oddechu na tak długo. Kiedy podszedłem bliżej była już wielka i zielona jak Góra Synaj na wiosnę. W jej wnętrzu zachodziły tajemnicze procesy chemiczne, których rezultaty wydostawały się na zewnątrz wszystkimi otworami ciała. Sprawdziłem puls. Świnia nie żyła. Zgodnie z instrukcją zabrałem ja do tzw. punktu zero (ground zero). Pominę wszystkie drastyczne szczegóły wciągania jej na taczkę, transportu, a następnie zrzucania na ziemię. Jako 6-latek zostałem kiedyś wyściskany przez I sekretarza KW, któremu wręczałem kwiatki z okazji 1 maja i od tej pory nie jestem obrzydliwy.

Problemy zaczęły się w chwili zrzucenia świni w punkcie zero.  Zgromadzone w świni gazy zaczęły się gwałtownie z niej wydobywać, zwiększając efekt cieplarniany w północnej hemisferze o 12,5%. Udało mi się wydostać ze strefy skażenia i ukryty w przydomowym schronie mogłem obserwować, jak do punktu zero zbliża się nieoznaczona cieżarówka, z której wysiada dwóch ludzi ubranych w kombinezony rodem z Odyseji Kosmicznej 2001 (men in white). Sprawnie wrzucili świnię do ciężarówki i odjechali. Póżniej dowiedziałem się, że zajmują się oni zbieraniem padłych świń, które służą do wyrobu mydeł i kosmetyków. Wracając zatem do reklamówki: niezależnie od tego, jak bardzo firma przekonuje, ze głównym celem jej działania jest prowadzenie kampanii społecznych, należy pamiętać, że prawdziwy jej biznes to wyrób mydła z zzieleniałych swiń. Taka to naszła mnie myśl na dziś.            

13:28, lonegunman
Link Komentarze (18) »
czwartek, 26 października 2006
Kim nigdy nie kima

O świniach będzie za chwilę. Na razie zaległości z ubiegłotygodniowej "Polityki", którą napisała o Korei Północnej. Zawsze ciekawiło mnie skąd u tych ćwierćinteligentnych dyktatorów taka rozbuchana wyobraźnia. Pewnie zatrudniają sztaby pijarowców wymyślających im codzienną porcję paranoicznych eventów. Zbierają się ci pijarowcy co rano w sali konferencyjnej i pijąc moccachino organizują burzę mózgów: dzisiaj przetoczymy Kimowi krew wyselekcjonowanych dziewic (bo nie ma w niej przeciwciał pojawiających sie w przypadku ciąży). Albo: dzisiaj zabronimy odgarniać śnieg, bo jest piękny i ma wartości odżywcze.  Albo: odbierzemy rodzicom trojaczki i powiemy, że wróż przepowiedział Kimowi, iż trojaczki pozbawią go kiedyś władzy (Kaczyńscy powinni wyciagnać Ted'a z więzienia i we trójkę wysłać wszystkich ujawnionych agentów WSI do Phenianu). Moja ulubiona historia dotyczy jednak kucharza Kim Dzong Ila, który zapalił papierosa w windzie, którą zwykło jeżdzić Słońce Narodu. Kim zesłał kucharza do obozu koncentracyjnego. Współwięźniowie, dowiedziawszy się kim jest, ukamienowali go (kucharza, nie Kima). Kiedy powiadomiono o tym Drogiego Przywódcę, kazał ich rozstrzelać. Palenie zabija.

09:50, lonegunman
Link Komentarze (8) »
środa, 25 października 2006
Co bedzie trendy

Jako znany trendsetter, irish seter i generalnie bywalec tu i ówdzie chcę Wam zaprezentować tendencje, które w ciągu najbliższych 10 lat staną się si, acha, jazzy i fuckme.

Rozwój tzw. kill-gore games - powstaną np. dodatki do Simsów pod tytułem "Sims-obóz koncentracyjny" oraz "Sims, czyli 120 dni Sodomy".

Sporty ekstremalne - ponieważ w najbliższym czasie większość przypadków raka będzie już uleczalna, modne stanie się celowe zakażanie nowotworami złośliwymi (wiele z nich ma podłoże wirusowe) i pisanie blogów o wychodzeniu z choroby.

Kosmetyka - powstaną niezwykle elitarne linie mydeł wyrabianych z tłuszczu pozyskanego z liposukcji  celebrities - np. Dove by Jolie, czy Fa by Banderas  (patrz "Podziemny krag").

Rozwinie się nowy rodzaj usług, tzw. "extremal emotions tours" - za odpowiednią opłatą będzie można asystować np. przy dokonywaniu eutanazji (być może również jako wykonawca?).

Reality shows pójdą w stronę rosyjskiej ruletki, np. 3 atrakcyjne pary swingersów zostaną zamknięte w domu Wielkiego Brata. Jeden z uczestników będzie miał AIDS. Wygra oczywiście osoba, która prowadząc intensywne życie seksualne wyjdzie niezarażona.

Około 2020 roku zastępy wyznawców Proroka zdecydują się zniszczyć resztki cywilizacji Zachodu, kładąc kres babilońskiemu zepsuciu. Niestety już około 2025 islamski fundamentalizm zostanie rozmiękczony wirusem europejskiego opportunizmu, arabski Larry Flint wypuści pierwszy numer "Penthouse'a", a w 2030 ruszy poczatkowo niezwykle kontrowersyjny, islamski reality show pt. "Kesim, kesim" (po roku zostanie on juz uznany za "so last season"). Tak czy owak koniec świata spowodowany masowa degeneracją przeciążanych neuronów mózgowych całej ludzkiej populacji nastąpi najpóźniej 3 kwietnia 2034 roku o godz. 14.35.

              

10:00, lonegunman
Link Komentarze (3) »
wtorek, 24 października 2006
Stare, ale jare
Sensacyjne zwierzenia Michnika w GW: "Uprawiałem seks z jego kotami, najpierw w szafie Lesiaka, a potem w wannie ministra Wassermanna". Tak sobie myśle, ze Michnik powinien dostać jakis medal albo dyplom od producentów dyktafonów. Dzięki niemu to teraz niezbędne wyposażenie każdego inteligenta. A może ta cała IV RP to gigantyczna akcja eventowa jakiegoś Sony? Coś jak łapka Heyah, tylko na większą skalę? Przynajmniej miałoby to jakiś sens.
09:22, lonegunman
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 23 października 2006
Neandertalczycy sa wśród nas

To  już oczywiście kopanie leżącego, ale trudno sie powstrzymać. Bez komentarza, bo tylko popsułby urok tego wywodu:

Neandertalczyk to według Giertycha lipa. - Jeden z naukowców pokazał mi zdjęcie amerykańskiego boksera. Miał wszystkie cechy neandertalczyka. Tacy ludzie są wśród nas. To rasa człowieka, kiedyś może bardziej rozpowszechniona, ale wciąż istniejąca - mówił Giertych na wykładzie dla Młodzieży Wszechpolskiej. 


13:52, lonegunman
Link Komentarze (3) »
niedziela, 22 października 2006
Polacy wynalazcami skalpowania
Scytowie mieszkali mniej więcej na terenach przedwojennej Polski (w sumie bardziej na obecnej Ukrainie, ale jeżdzili na zakupy w dorzecze Wisły). Są w takim stopniu naszymi przodkami jak mieszkańcy Biskupina albo człowiek z Olduvai. Ale tytuł brzmi nieźle,nie? Do rzeczy, czyli wracając do Herodota: "Kiedy Scyta powali przeciwnika pije jego krew [..], głowę obdziera ze skóry w taki sposób: nacina skórę dookoła uszów, potem chwyta głowę za uszy i wytrząsa ją; dalej zeskrobuje ze skóry mieso i garbuje ją w ręku, a skoro ją zmiękczy, posługuje sie nią jak ręcznikiem. Kto ma najwięcej takich ręczników, ten uchodzi za najdzielniejszego. Wielu z nich sporzadza też ze zdartych skór szaty do wdziewania, zszywając je jak kożuchy pasterskie...bo skóra ludzka jest mocna i błyszcząca i przewyższa białością prawie wszystkie inne skóry". To taki pomysł na nadchodzace mrozy.
19:03, lonegunman
Link Komentarze (4) »
sobota, 21 października 2006
Obrona Babilonu
Czytam książki. I się tego nie wstydzę. Pogląd, że czytelnicy książek są perwertami, pol-potami i członkami Unii Demokratycznej jest oparty na stereotypach kulturowych i tak samo kłamliwy jak teoria ewolucji. Ostatnio czytam "Podróże z Herodotem" Kapuścińskiego (początkowo mysłałem, że chodzi o "Podróże z herodem" opis zwyczajów bożonarodzeniowych wsi polskiej). Książka słaba, Mistrzu w gorszej formie, zreszta Masłowska to on nigdy nie był. Za to Herodot ciekawy. Ot, taka np. historyjka: Babilon szykuje bunt przeciwko królowi perskiem- Dariuszowi. Przez wiele miesięcy mieszkańcy gromadzą zapasy jedzenia i wody.  "Babilończycy zbuntowali sie po bardzo starannych przygotowaniach. Kiedy ich bunt stał sie sprawą otwarta, tak sobie postapili. Z wyjątkiem matek wybrał sobie każdy jedną, jaką chciał ze swojego domu kobietę, a wszystkie pozostałe zebrali razem i udusili. Tę jedną zaś wybrał sobie każdy, by mu przyrządzała jadło, inne dusili, aby nie zjadały zapasów". Dla zainteresowanych: Dariusz zdobyl Babilon, nabił na pale trzy tysiące mężczyzn, a dla reszty sprowadził kobiety z okolicznych wsi. Czyli nie wyszli na tym wszystkim ostatecznie tak źle.
18:52, lonegunman
Link Komentarze (1) »
piątek, 13 października 2006
Giertych ma rację

Prof. Maciej Giertych jest znany ze spłodzenia syna Romana oraz zbadania wyporności Arki Noego (14 tysięcy ton). Jako poseł europarlamentu od kilku dni prowadzi kampanie na rzecz wycofania teorii ewolucji ze szkół. Ma rację. Teoria ta ma wiele luk. Nie odpowiada np. na pytanie dlaczego rodzina Giertychów nie ewoluowała od milionów lat. I to nie jedyny przykład. Wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski uważa, że: "teoria ewolucji jest jednym z szeregu kłamstw, których uczy się w szkole".  W tym szeregu kłamstw łże-elit jest zapewne również heliocentryczna budowa układu słonecznego oraz kragłość ziemi.

ps. Tak naprawdę to wcale nie jest śmieszne. Nawet troche przerażajace.

08:37, lonegunman
Link Komentarze (9) »
czwartek, 12 października 2006
Myśl na dziś
Z braci Kaczyńskich najbardziej lubię Ted'a.
10:11, lonegunman
Link Komentarze (4) »
środa, 11 października 2006
Młodość polityków

Ludwik Dorn (zdj. powyżej) w czasach swojej burzliwej młodości otarł sie także o subkulturę body modifiers.

09:39, lonegunman
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 października 2006
Włajaż, włajaż...

Chciałem napisać właśnie o dwudniowej wizycie w Berlinie, ale nie bardzo jest o czym. Berlin to teraz właściwie przedmieścia Poznania. 
Róznica taka, że Berlin ma nowy dworzec (Hauptsturmfuererbanhof). Ładny może nie jest, ale za to przytulny też nie. Za to duży. Znalezienie wyjścia zabrało mi jakieś 45 minut. Kolejne 45 minut próbowałem znależć pociąg, który mnie stamtąd zabierze. Beliński dworzec główny został bowiem zbudowany w samym środku niczego. Można z niego dojść jedynie do Bundestagu. Niemieccy posłowie wybudowali sobie za kilkaset milionów euro przystanek, z którego mają bliżej do pracy. Z tej perspektywy targi o umorzenie długów i koronę Miss World dla Renaty Beger wyglądają na drobne geszefty.


Wyjazd był sponsorowany, więc tym razem nie musiałem spać w barze "Sweet hole surfers". Hotel był tak zwanym hotelem tematycznym. Tematem przewodnim była giełda - dywan miał nadrukowany banknot studolarowy (nie, nie dało sie nim zapłacić), chodniczki na korytarzu pokryte były kursami akcji, a nad łózkiem wisiało hasło: Buy stocks and go for a long sleep. Jednym słowem hotel był bardzo fancy. Teraz mam bardzo fancy nowe ręczniki, mydełko i żel pod prysznic. Chciałem także mieć fancy telewizor, ale wystawał z torby.

21:15, lonegunman
Link Komentarze (2) »
sobota, 07 października 2006
It's good to be me
Tęskniliście? Nie? No to nie bedzie dzisiaj wpisu!
09:44, lonegunman
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 października 2006
Dlaczego politycy są durni

Najbardziej rozpowszechniona teoria głosi, że są tak samo durni jak ich wyborcy. Jedynym jej słabym punktem jest to, że nawet dziobak, jest w stanie uczyć sie na własnych błędach. Tymczasem w naszej polityce mam jedno, ustawiczne poczucie deja vu, tak jakby elity polityczne w chirurgiczny sposób zostały (spisek WSI?) pozbawione pamięci, powtarzając wciąż na nowo te same błędy.  Może powinismy głosować na dziobaki?

Przy okazji - zastanawialiście sie nad faktem, że WSI to może być skrót od Wszechmocnej Sztucznej Inteligencji? To daje do myślenia, prawda?       

13:18, lonegunman
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2