Nie ma przypadków, są tylko znaki.
Zakładki:
Moja książka, bo sam ją napisałem.

Jak zostac milionerem w 24 godziny
Zaglądam
Locations of visitors to this page Pagerank dla www.lonegunman.blox.pl
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
View blog authority
visited 28 states (12.4%)
Create your own visited map of The World or website vertaling duits?
wtorek, 20 września 2011
Wyroby domowe - Koyanisquatsi

Zdaję sobie sprawę, że niebezpiecznie balansuję na granicy kiczu, a nawet czasami śmiało ją przekraczam, ale zawsze chciałem zrobić film animowany. Być może niniejsza etiuda zostanie rozbudowana w egzystencjalny film drogi. Wszelkie drgania kamery, nieostrości i złe kadrowanie są zatem z góry założonymi efektami artystycznymi.


 

13:12, lonegunman
Link Komentarze (9) »
piątek, 16 września 2011
Wakacje w USA. Część II i nie ostatnia

Przejście graniczne na lotnisku w Los Angeles (na LAXie, jak my mówimy) zdecydowanie przypomina granicę amerykańsko-meksykańsko,  przy czym ma się wrażenie podróży raczej z północy na południe. Ujmując to delikatnie, typ kaukaski zdecydowane  nie jest tu typem dominującym. Nielegalni imigranci w drugim pokoleniu strzegą granic przez kolejną falą imigracji. Tym większe było wrażenie, gdy pan ze straży granicznej powitał mnie swojskim "Jak sze masz?" (myślę, że wziął mnie za rodaka Borata).

Poźniej niestety nie było już tak miło. Przeczuwając, iż w wyniku niezwykłego zbiegu okoliczności zostanę uznany za członka Al-Kaidy podróżującego do Stanów w oczekiwaniu na fajerwerki z okazji 9/11, starałem się być wyjątkowo spolegliwy i otwarty. Na tyle otwarty, że w formularzu wjazdowy zadeklarowałem przewożenie 10 batonów energetycznych (znanych już skądinąd czytelnikom tego bloga) oraz trzech puszek z fasolką po bretońsku. Przywożenie puszek do USA jest dosyć żałosne i mogłem to także wyczytać z oczy pana pogranicznika, gdy długo patrzył na mnie w milczeniu.  Uznałem, że nie będę  wyjaśniał, iż są to amerykańskie, wojskowe, samopodgrzewające się puszki, absolutnie genialne, chociaż trochę ciężkostrawne. Tłumaczenie, że kupiłem puszki na amerykańskim ebay'u,  żeby teraz wwieść je powtórnie do Stanów, pewnie skończyłoby się dla mnie darmowymi wakacjami w Guantanamo.

Podsumowując, następne dwie godziny spędziłem w tłumie Filipińczyków, Meksykanów i Chińczyków, wykłócających się z celnikami o przewożone w bagażu podręcznym hektolitry sosu sojowego, tony makaronu, dwumetrowe pęta kiełbasy, butelki peyotlu, pieczone prosiaki, i tym podobny  stuff. Gdy nadeszła moja kolej, smutne trzy puszki fasolki zostały zbyte machnięciem ręki, dzięki czemu już po chwili mogłem postawić stopę w kraju wolności i benzyny po 3,6 za galon.

CZAS

Czas jest skomplikowanym pojęciem. Ta błyskotliwa myśl nawiedziła mnie podczas podróży, w której najpierw cofnąłem się w czasie o jedną godzinę (Londyn), później o kolejne osiem (LA), a na koniec jedna godzinę zniknęła mi z życia po przekroczeniu granicy Utah. Oczywiście pogubiłem się już w Londynie.   

SAMOCHÓD

Człowiek zajmujący się wynajmem samochodów stoi na drabinie zaufania społecznego tylko nieco wyżej od sprzedawcy samochodów. Przed podróżą wczytałem sie uważnie w dramatyczne historie ludzi wypożyczających w Stanach auta, którzy zostali wmanipulowani w dziesiątki niepotrzebnych ubezpieczeń, oszukani na benzynie, obciążeni kosztami naprawy zadrapania na klamce i trzy dni czekali na podmianę swojego samochodu, który rozkraczył się tuż po wyjechaniu z wypożyczalni. System ubezpieczeń samochodowych jest w USA dosyć skomplikowany i nie do końca go rozgryzłem. Jeżeli chodzi o odpowiednik AC, to należy postarać się o tzw. Super CDW (chociaż czasami CDW zwane jest LDW), które pokrywa wiekszość szkód, chociaż zazwyczej nie te związane z szybami, kołami lub podwoziem. Zamawiając samochód przez internet zwykle dostajemy SuperCDW w pakiecie (tak jest np. w www.traveljigsaw.com). W pakiecie jest także OC (zwane SLI), chociaż tutaj sprawa sie komplikuje. Otóż osoba poszkodowana w wypadku spowodowanym przez Ciebie może się domagać odszkodowania. Wysokość odszkodowania zależy od wartości Twojego majątku. Jeżeli udowodnisz, że w Polsce utrzymujesz się ze zbiórki puszek po coli, zapewne odszkodowanie wyniesie jakieś 25 do 100 tysięcy dolarów i zostanie pokryte z ubezpieczenia. Jezeli jednak jesteś prawnikiem lub chirurgem plastycznym, powinienes wykupić OC przynajmniej na milion dolarów. Oficjalna porada na stronie uznanej amerykańskiej firmy prawniczej mowi, że nawet w sytuacji, gdy przejechałeś 80-letnią staruszkę na pasach dla pieszych, w żadnym wypadku nie przyznawaj się do winy. Zaprzeczaj wszystkiemu i spróbuj znaleźć świadków gwałtownego wtargnięcia staruszki na jezdnię.  

Koszt wypożyczenia samochodu zależy także od wieku kierowcy (dużo drożej do 24 roku życia), liczby kierowców (im wiecej kierujących tym wyższe ubezpieczenie), a także tego czy oddajesz samochód w tym samym miejscu, z którego go wypożyczyłeś (oddanie go w innym miejscu może prawie podwoić koszt).        

Wypożyczenie na lotnisku jest znacznie droższe niż na mieście. Lotniska narzucają wypożyczalniom swój własny podatek, mimo, że "wypożyczalnia na lotnisku" jest tylko marketingowym hasłem, i w LA dojeżdża sie do niej specjalnym busem (ale darmowym).  Wypożyczenie GPSa (niezbędny!) kosztuje ok 12-15 dolarów za dobę, więc powyżej tygodnia warto go po prostu kupić. Wbrew licznym poradom, wypożyczalnia nie wymaga posiadania międzynarodowego prawa jazdy, aczkolwiek podobno przydaje sie ono w kontaktach z policją. Tak, czy inaczej warto wziąć i krajowe i międzynarodowe.

HDR - love it or hate it.

Canyonlands - Islands in the sky. 

Page - Lower Antelope

Stowepipe Wells - Death Valley

W następnym odcinku: trick kompaktowy.        

19:31, lonegunman
Link Komentarze (18) »
czwartek, 15 września 2011
Rzadko spotykany na tym blogu praktyczny poradnik. Jak pojechać na wakacje do USA. cz. I

USA nie sa popularną wśród rodaków tzw. destynacją wakacyjną, a szkoda, bo mają tam największe dziury w ziemi i Taco Bell, a poza tym wyjazd do Stanów jest kwestią patriotyczną. Im więcej dolarów zostawimy w Taco Bell, tym większe szanse na zniesienie wiz, żebyśmy mogli zostawić jeszcze więcej dolarów.

Z tymi dolarami to ciekawa sprawa, bo na fali obaw o ostateczny upadek amerykańskiego imperium ich wartość  gwałtownie wzrosła, co nie jest jakoś logicznie wytłumaczalne, za to doskonale wpisuje się w tradycję rzucania mi kłód pod nogi przez los. Na tej samej zasadzie zostałem zmoczony przez deszcz na pustyniach Utah, a 11 godzin lotu do Ameryki spędziłem z jakimś gościem leżącym mi na kolanach.  W całym samolocie typu Boeing 747 był tylko jeden taki wredny kretyn i siedział akurat przede mną. To zresztą pewien powtarzający się rytuał - kiedy tylko wchodzę do samolotu, człowiek przede mną rozkłada fotel do pozycji leżącej. Zastanawiam się nawet, czy to zawsze nie jest ten sam facet, podążający za mną w każdą podróż lotniczą w zemście za jakąś niewyobrażalną zbrodnię, którą popełniłem w innym wcieleniu.       

Udając się na wypoczynek do USA potrzebujemy wizy i biletu samolotowego. Co prawda, możemy popłynąć statkiem lub nawet spróbować podróży samochodem przez Syberię do Cieśniny Beringa, ale nic jednak nie zastąpi tych kilkunastu godzin spędzonych w wyziewach ciał naszych współpasażerów, przy spadającym poziomie tlenu.

Zakup biletu jest najboleśniejszym wydatkiem, który pewnie można zmniejszyć lecąc z Berlina, szukając pomyłek w komputerowych systemach rezerwacji, czy rozbijając podróż na 12 etapów i korzystając z takich linii jak Air Afghanistan, czy Kyrgystan Airways. Ja jednak wybrałem najprostszą opcję i kupiłem bilet w okienku, co kosztowało ok. 2,5 tys złotych (British Airways), ale dzięki temu mogłem się napić dobrej herbaty (moja prośba o cytrynę wywołała powszechne zgorszenie, zarówno wśród obsługi, jak i współpasażerów).

Początkowo miałem nadzieję kupić bilet za mile w programie Miles-and-More, co jedynie świadczy o mojej naiwności. Ponieważ nie miałbym szans otrzymania wystarczającej liczby mil za samo latanie, już jakiś czas temu postarałam się o kartę kredytową Citi-LOT. Za 5 złotych zakupów dostaję 1 milę lotu i w dodatku mile te nie przepadają po roku (jak to zwykle bywa w programach frequent flyer). Mogłoby sie wydawać, że to niezły deal, gdyby nie fakt, że po trzech latach płacenia kartą nawet za bułkę w sklepie, zgromadziłem około 80 tysięcy mil (co, gdyby pojęcie "mila" brać literalnie, powinno pozwolić mi oblecieć Ziemię dookola prawie trzy razy), a koszt biletu do LA właśnie podniesiono do 170 tysięcy. Pewnie gdybym kupił kartą całego Beinga, to akurat by wystarczyło. Podsumowując, system znowu wygrał. W ramach zemsty mogłem jedynie zabrać z samolotu nadprzydziałową pastę do zębów.  

Największe dziury w ziemi i największe skały z dziurką w środku. Arches National Park.

W następnym odcinku:  jak batoniki energetyczne pozwolą Ci poznać ciężki los Meksykanów i czy warto wykupić OC na milion dolarów.           

czwartek, 08 września 2011
Route 666
Dzisiaj rozmawiałem z prawdziwym Navajo. Malcolm Goldentooth. Wszyscy pytają, czy naprawdę ma złote zęby. Nie ma. Chciałby mieć, ale takie zęby są drogie. Chciał piątaka. Chyba zbiera na zęby.
09:03, lonegunman
Link Komentarze (9) »