Nie ma przypadków, są tylko znaki.
Zakładki:
Moja książka, bo sam ją napisałem.

Jak zostac milionerem w 24 godziny
Zaglądam
Locations of visitors to this page Pagerank dla www.lonegunman.blox.pl
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
View blog authority
visited 28 states (12.4%)
Create your own visited map of The World or website vertaling duits?
piątek, 29 sierpnia 2008
Yerba, twoja mate
Jak coś jest niesmaczne, to musi być zdrowe. Yerba mate przypomina w smaku wodę z Amazonki, pobraną tuż przy ujściu, więc musi być zdrowa co najmniej jak premier Tusk. Mate oczyszcza umysł i nerki, pobudza ciało i zmysły oraz poprawia perystaltykę jelit. Wychodząc z tych założeń zaopatrzyłem się w stosowną tykwę (stalowe matero jest dla słabiaków), bombillę oraz zapas ziela. W bezksiężycową noc przeprowadziłem rytuał currado i zacząłem ssać. Następnego dnia dowiedziałem się, że co prawda z tą perystaltyka to nie przesada, ale za to mate wywołuje "nowotwory jamy ustnej, gardła, krtani, przełyku, płuc, pęcherza a także raka kolczystokomórkowego skóry", cokolwiek by to było. Tak sobie myślę, że pomysł z wycieciem tej całej dżungli amazońskiej nie jest taki zły. Nawiedzeni ekolodzy mydlą nam oczy mrzonkami o odkryciu w niej lekarstwa na łysienie, ale bardziej prawdopodobne, że znajdziemy tam coś, co zmieni nas wszystkich w pokryte wrzodami zombi, takie jak te walące w bębny na otwarcie olimpiady w Pekinie (FREE - or at least cheap - TIBET !). Panie Cejrowski, pora skończyć z promowaniem w telewizji zabójczych używek!   
wtorek, 26 sierpnia 2008
Volare!

Wracamy do lewitacji. Po pierwsze chciałbym, żebyście odnaleźli trzy szczegóły, którymi różni się wstęp i zakończenie tego filmiku, od części środkowej (tzn. tej, w której ja się pojawiam).

Po drugie, chciałbym zwrócić Waszą uwagę na swoje nieśmiałe próby kontroli lotu - otóż kiedy podnoszę głowę, to spadam, a kiedy opuszczam, to wzlatuję (ale nie wysoko, bo pan instruktor szybko sprowadza mnie na ziemię). Co prawda to wszystko czego zdołałem się nauczyć, ale i tak jestem dumny z ujarzmienia mocy żywiołu powietrza.

Po trzecie, uważam niniejszy filmik za twórcze nawiązanie do tradycji komedii slapstickowej i hołd oddany Busterowi Keatonowi oraz Haroldowi Lloydowi. No i tyle... 

 

wtorek, 19 sierpnia 2008
Greed is good!

Ktoś jeszcze pamięta, że napisałem książkę? Ja też już zapomniałem, ale oto nieoczekiwanie dostałem przesyłkę z TV Religia (tak, istnieje taki kanał) z nagraniem rozmowy "Czy pieniądze nie śmierdzą?". Ja byłem tym, który przekonywał, że nie, a Bolek Rok, że tak (chciałbym nazywać się Rok, synowi dałbym wtedy na imię Androll).

Nagranie zostało dosyć dziwacznie przeze mnie pocięte, przez co wypadły wszystkie śmieszne kawałki (np. kłótnia Roka z prezesem BRE Banku), ale TV Religia należy do ITI, a ci mają zupełnie nieelastyczne podejście do praw autorskich. Kiedyś wrzuciłem na youtubę nagranie z TV CNBC. Znaleźli je i skasowali w ciagu 12 godzin. Rispekt po prostu. Muszą mieć specjalnie wynajętego faceta, który siedzi i oglada wszystkie nowe wrzuty na youtubie i na pięciuset pokrewnych sajtach. Fajna robota. W każdym razie gdzieś słyszałem, że pokazanie nagrania w okolicach 3 minut nie jest kradzieżą praw autorskich i nie grozi 10 latami więzienia w piwnicy na Wiertniczej.

Whatever, wasze komentarze będą i tak dotyczyły koloru koszuli, więc spójność wypowiedzi nie ma chyba aż takiego znaczenia. A przy okazji książki - nie okazała się ona takim przebojem wydawniczym jak sądziłem. Powody mogą być dwa: a. była słaba lub b.okładka była słaba. Osobiście obstawiam b i dlatego zacząłem pisać następną. Nie będzie śmieszna, bo wymyślanie żartów jest ciężkie i czasochłonne.

poniedziałek, 18 sierpnia 2008
Zdumiewajacy polski wynalazek

Polacy nie tylko przodują w zdobywaniu medali w niszowych konkurencjach olimpijskich. Również polska myśl techniczna doczekała się uznania. Wired.com lansuje na przykład polski przepływowy ogrzewacz do wody.

Zdjęcie pojawiło się pierwotnie na innym dosyć śmiesznym blogu.

ps. Z innych ważnych spraw: Ellen DeGeneres i Portia de Rossi (ta, która nie lubiła spankowania szczotką do włosów w Ally McBeal) wzięły ślub. To zaskakujace, bo Portia była dosyć zgrabną blondynką i pomimo wieku mogła sobie jeszcze znaleźć jakiegoś faceta.  

środa, 13 sierpnia 2008
Njusy dla nerdów

Wired Blog pisze o aplikacji do Ipodów o nazwie "I am rich". Ten programik kosztuje 1000 dolarów i nie robi nic poza wyświetlaniem na ekranie Ipoda czerwonej kropeczki. Czerwona kropeczka pokazuje, ze zakupiłeś za 1000 dolarów program, który nie robi nic poza wyświetlaniem czerwonej kropeczki. Jesteś zatem albo bardzo głupi albo bardzo bogaty, a najpewniej jedno i drugie.

Poza tym pokazy fajerwerów z otwarcia olimpiady (FREE TIBET !!!) w Chinach (FREE TIBET !!!) okazały się komputerowo generowane. Tzn. były prawdziwe, ale chińscy (FREE TIBET !!!) spece of telewizji uznali, że nie wypadną one tak dobrze na ekranach telewizorów, jak w rzeczywistości, więc na obraz w real time'ie nałożyli komputerowo generowane fajerwerki, nad którymi pracowali przeszło rok. Jaki morał z tej opowieści? FREE TIBET !!!  

poniedziałek, 11 sierpnia 2008
Lewitacja w trzech krokach

Niektórzy wyruszają do Londynu w celach clubbingowych, inni clubbingowych, a ja szukałem tam drogi odrodzenia duchowego. Na początek postanowiłem zacząć od czegoś prostego, takiego jak na przykład lewitacja.

W celu osiagnięcia spokoju umysłu niezbędnego do wzniesienia się ponad skrzeczącą rzeczywistość należy medytować 36 godzin - z przerwą na krótkie oświecenie,  zjeść co najmniej 3 pałeczki zapachowe (ja wybrałem "Błogosławieństwo stóp Buddy", "Słodki aromat stosu pogrzebowego" i  "Napalm o poranku") oraz odbyć pielgrzymkę do Mekki (tak, też mnie to zdziwiło). Po spełnieniu wszystkich tych warunków trochę sobie polatałem.

W czerwonej szacie mój mistrz Dogen Zenji, autor niezapomnianego Fukanzazengi.

Niestety, w trakcie lewitacji ujawniły się - widoczne na zdjęciach -skutki uboczne przyspieszonego dojrzewania duchowego. Zbyt szybkie tempo wydzielania prany doprowadziło do drobnych, acz nieodwracalnych zmian mojego wyglądu. 

Na następnym etapie mojego re-birthingu zamierzam osiągnąć przejście od bezrefleksyjnego konsumenta do bodhisatwy w mniej niż 6 i pół sekundy.      

środa, 06 sierpnia 2008
Dalsze przygody Alicji

Dżihad nie jest wytworem mojej wyobraźni. Pochodzi z szacownej bankierskiej i co ciekawsze-  chrześcijańskiej, libańskiej rodziny. Urodził się w latach 70-tych, kiedy to nazwanie syna Dżihad uchodził za akt patriotyzmu i sprzeciwu wobec polityki Izraela (coś jak nazywanie syna Lechu w latach 80-tych w Polsce. Albo Adolf w ’40 we Lwowie). Dżihad jest najbardziej europejski z nas wszystkich. Jako jedyny potrafił wymienić 5 sławnych Belgów (potraficie wymienić 5 sławnych Belgów? POZA molesterami dzieci?). Na granicy zazwyczaj ląduje na ziemi z pięcioma pogranicznikami na karku, zanim jeszcze dojdzie do nazwiska: I’am Dżihad…. 

W wiejskim cottage’u w którym obecnie przebywam mają nawet basen. Żeby zamknąć szafkę z ubraniem należy wrzucić do pojemniczka 1 funta. Po otwarciu szafki powinno się dostać funta z powrotem. Zazwyczaj z szafki wypada jednak złotówka. Takie przykłady polskiego geniuszu  pozwalają mi wierzyć, że jednak zbudujemy 1000 stadionów Orlik.

W Anglii lubię troskę o kierowców autobusów (napis na jego kabinie głosi - w takim bardziej swobodnym tłumaczeniu:„Jeżeli obrazisz naszego kierowcę niegrzecznym słowem, dopadniemy ciebie, twoja rodzinę i rodzinę twojej rodziny”), znaki drogowe (na dojeździe do mojej zagrody stoją kolejno następujące ostrzeżenia: 1.Drive carefully, 2.Slower! 3.Dead slow!!! ) oraz oczywiście lubię także Królową i jej regime.

wtorek, 05 sierpnia 2008
Badania terenowe nad życiem wiejskim w południowo-wschodniej Anglii

No i znowu jestem w starej Anglii. Królowa ostatnio posunęła się w latach, więc chciałem się z nią spotkać…w razie czego… Gdyby na przykład uznała, że przekazanie korony Karolowi obniży prestiż Królestwa.

Zawsze przyjeżdżam tutaj z pewnymi obawami, bo Polak, na którego spuściłem deskę stropową, kiedy pracowałem jako dekarz, mógł jednak wyjść ze śpiączki. Było to z 18 lat temu, ale jeżeli nie został buddystą, może nadal wysyłać w moją stronę jakieś złe wibracje.

Poza Królową przywiódł mnie tutaj głód wiedzy. Co pewien czas rodzi się we mnie to dziwne uczucie, że dzięki jeszcze jednemu szkoleniu, czegoś się w końcu nauczę. Uczucie rozwiewa się mniej więcej 24 godziny po zakończeniu szkolenia.

Szkolenie jest takie sobie. Ciekawsze rzeczy znajdziecie w mojej książce. Co chyba dobrze pokazuje poziom szkolenia. Nie rozumiem tylko, dlaczego mnie nie zapraszają do prowadzenia szkoleń za takie pieniądze. Myślę, że z powodu koloru okładki.

 

Wywieźli nas pod Londyn, żebyśmy poznali sielsko-anielską-psiejsko-czarodziejską old England i żeby trudniej było uciec. Po ogrodzie harcują hordy królików (jak w Wallacie i Gromicie) .  Można za nim pogonić i wpaść do króliczej nory, w której rosną różne endemiczne grzyby. Po ich zjedzeniu wydaje Ci się, że rośniesz lub malejesz, rozmawiasz z wielkimi gąsienicami i spotykasz małe dziewczynki o imieniu Alicja.

W grupie dominują ludzie z Arabii Saudyjskiej, Emiratów i Libanu. Nie wiem, czy to przypadek, czy też raczej nie korzystać z linii lotniczych w najbliższym czasie.     

ps. Czy wspomnialem, ze kolega z Libanu ma na imię Dżihad?