Nie ma przypadków, są tylko znaki.
Zakładki:
Moja książka, bo sam ją napisałem.

Jak zostac milionerem w 24 godziny
Zaglądam
Locations of visitors to this page Pagerank dla www.lonegunman.blox.pl
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
View blog authority
visited 28 states (12.4%)
Create your own visited map of The World or website vertaling duits?
wtorek, 28 kwietnia 2009
The End is near!

Kolejne szaleństwo opanowało tłumy. Po krowach i kaczkach, tym razem niebezpieczeństwo nadciąga ze strony świń. Pamiętacie jeszcze, że hitem ubiegłych lat miało być rozmiękczenie płatów czołowych wywołane konsumpcją prionów? No i co? I nic. Masowe zgąbczenie mózgów co prawda nastąpiło, ale nikt tego nawet nie zauważył. Poźniej jeźdżcy apokalipsy nadciagnęli na skrzydłach drobiu domowego. W celu zarażenia się ptasią grypa należało utrzymywać wieloletnie stosunki seksualne z zarażonym łabędziem i to bez zabezpieczenia, co nie jest w końcu aż tak popularnym sportem ekstremalnym, ale rządzące światem tajne stowarzyszenie producentów maseczek higienicznych znowu mogło zacząć liczyć zyski. 

Wszyscy umrzemy, a świat kiedyś się ewentualnie skończy, ale nie nastąpi to raczej za sprawą superwirusów wypasionych na świńskim tłuszczu. Grypa pochłonęła już 100 ofiar śmiertelnych w Meksyku, ale - jak się wczytać uważniej w doniesienia prasowe - tylko 20 z nich było rezultatem zarażenia się świńską grypą. Co więcej świńska grypa jest uważana za mniejsze zagrożenie dla życia niż zwykła grypa (która pochłania do 0,5 mln istnień rocznie)! Jeżeli ktoś zatem chce zmniejszyć swoje szanse na rychłe pożegnanie sie z tym światem, powinien czym prędzej wybrać się do Meksyku i zamieszkać na jakiś czas w chlewiku.

W tym roku zapanowała moda na świnie. W przyszłym będą to zapewne gekony.     

    

piątek, 24 kwietnia 2009
Gizmo miesiąca

Wprowadzam nową rubrykę do bloga, którą nazwałem "Gizmo miesiąca", bo będę tu różne prezentowane różne gizma, tak mniej więcej raz w miesiącu. Wydało mi się więc, że nazwa dobrze będzie oddawała treść tej rubryki.

 

wtorek, 14 kwietnia 2009
God hates fangs!

Demaskatorski wpis o bezsensowności wydatkowania brukselskiej kasy nie będzie kontynuowany, gdyż po pierwsze, chcąc mnie uciszyć UE nasłała kilerów, którzy przez tydzień torturowali mnie czytaniem Konstytucji Europejskiej (uciekłem tłumacząc sie koniecznością obecności na gejowskim ślubie kolegi z Krytyki Politycznej oraz składając na Wielkiego Bafometa przysięgę zachowania dla siebie wszelkich tajemnic europejskiego Babilonu), a po drugie, wpis nie okazał sie specjalnym przebojem czytelniczym.

Chciałbym natomiast - z innej beczki - podzielić się zachwytem nad czołówką serialu True Blood, która to czołówka jest lepsza od 99% wszystkich emitowanych obecnie produkcji telewizyjnych. Samego serialu nie zamierzałem oglądać, bo wiadomo  - Allan Ball (American Beauty, 6 stóp pod ziemią), będzie seks, śmierć, seks homoseksualny, narkotyki, jeszcze więcej seksu*, miłość i patologiczni bohaterowie. Zanim się człowiek obejrzy, czyta napisy końcowe 22 odcinka 6 serii. Postanowiłem, że tym razem obejrzę tylko samą czołowkę. Oczywiście od razu wsiąkłem i teraz będę musiał obejrzeć te sto milionów odcinków. Dobrze, że przynajmniej seriale Balla kiedyś sie kończą (w odróżnieniu np. od "M jak miłość", "Lost" czy "Dynastii"). 

True Blood jest serialem o wampirach (prawidłowo: osobach o odmiennych upodobaniach kulinarnych), które do pewnego stopnia symbolizują mniejszość homoseksualną, co rozgrywane jest m.in. na poziomie zabawnych zabaw językowych ("fangs" a "fags"). Na szczęście nie jest to wszystko takie jednoznaczne, a wspomniana już czołówka wywołuje gwałtowną potrzebę natychmiastowego odwiedzenia Luizjany. 

    

*Wiki: True Blood won two 2009 awards at "Mr Skin's 10th Annual Anatomy Awards," which celebrate sex and nudity in motion pictures and television. True Blood won Best TV Show, and Lizzy Caplan won for "Best First-Time Nude Scene."

     

sobota, 04 kwietnia 2009
Alleluja! Bruksela sypnęła groszem!

Fryzjer Midasa był jedynym człowiekiem, który wiedział o oślich uszach króla. Ciężar tej wiedzy go przerósł, więc fryzjer wygrzebał sobie dołek w piasku, w który wykrzyczał swoją tajemnicę. W sumie zakończyło się to dla niego przykro i boleśnie, jak zresztą kończy się prawie każde wydarzenie  w mitologii greckiej. Niezrażony tym przykładem, chciałbym potraktować niniejszego bloga jako osobisty dołek z piaskiem.

Przechodząc zatem do sedna zwanego meritum - zgłosiłem się byłem do oceny wniosków w jednym z licznych programów wspieranych brukselskimi srebrnikami. Po części uczyniłem to dla kasy, częściowo z patriotyzmu, a konkretnie z chęci pomocy w budowie Nowego Jeruzalem obiecanego przez Pana Premiera (uwaga antysemici i antyantysemici - ta uwaga nie stanowiła aluzji do pochodzenia Pana Premiera, Nowe Jeruzalem oznacza po prostu raj, mogłem zwyczajnie napisać raj, ale jestem snobem). Chciwość i dobre chęci zaprowadziły mnie jednak prosto do Twilight Zone, gdzie rzeczywistość nabiera cech sennego koszmaru, a logika przegrywa w starciu z przeznaczeniem. Przeznaczeniem europejskich funduszy jest bowiem bycie wydanym szybko, a nie bycie wydanym rozsądnie. Wydaje się, że to jedno i to samo, ale tylko pozornie. Szybko i rozsądnie byłoby po prostu rozdać 500-600 euro przypadające na głowę każdego Polaka. Ja na pewno spożytkowałbym je rozsądnie. Rozmieniłbym swój udział na 20eurówki, które następnie przerobiłbym na malutkie papierowe stateczki, udał się na granicę w Zgorzelcu i wesoło machajac pogrążonym w kryzysowej depresji Niemcom, podpalał je i puszczał na Nysę Łużycką.  Niestety, wybrano opcje drugą tzn. koncesyjno-biurokratyczną, co od razu pozbawiło pomysł modernizacji Polski za pieniądze europejskiego podatnika całego sensu. Dodatkowo, naciski rzadu, żeby wydawać szybko, wydłużyły cały proces. Co było oczywiście nieuchronne, jak pożarcie chrześcijan przez lwy w greckiej tragedii. Wstęp mi się także wydłużył, więc robimy w tym momencie małego cliffhangera, a do konkretów przejdę  następnym razem.