Nie ma przypadków, są tylko znaki.
Zakładki:
Moja książka, bo sam ją napisałem.

Jak zostac milionerem w 24 godziny
Zaglądam
Locations of visitors to this page Pagerank dla www.lonegunman.blox.pl
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
View blog authority
visited 28 states (12.4%)
Create your own visited map of The World or website vertaling duits?
czwartek, 31 marca 2011
Klasyczna elegancja sposobem na propagację genów

Będąc częstym gościem Warsaw fashion zapragnałem poznać źródła tej genialnej w swojej prostocie parodii. Podążając za zamieszczonymi tam linkami niczym Alicja za królikiem albo Neo za króliczkiem, trafiłem do tajemniczego podziemnego świata klasycznej męskiej elegancji. Przepustką do tego świata jest znajomość takich słów, jak np. brustasza. Otóż, albo wiesz co to brustasza i jesteś "in" albo nie wiesz i jesteś  "out" (albo nawet "jang"). Pomylenie brustaszy z butonierką jest kompromitacja większą niż łączenie sie w bulu z narodem japońskim (notabene, nie rozumiem szumu wokół tej sprawy, jedyną umiejętnością prawdziwie niezbędną do pełnienia funkcji prezydenta jest umiejętność podpisania się).

Na blogach takich jak ten (macaronitomato jest absolutnym cappo di tutti capi w tym świecie) lub ten, toczą się zażarte dyskusje, czy koszula ma wystawać spod rekawa marynarki na jeden, czy dwa palce oraz typowo maczyzmowe pojedynki na ilość poznanych sposobów składania poszetki (następne słowo - klucz).

Jestem jak najdalszych od żartów z tego niewinnego, chociaż zwykle kosztownego hobby. Przez wieki, to mężczyzni doskonali się w sztuce pięknego ubioru. W świecie zwierząt, zadbany wygląd samca świadczy o braku robaków i zwiększa szanse na znalezienie partnerki.  O ile kobieta ubiera sie, aby ukryć swoje niedoskonałości, mężczyzna ubiera się, aby pokazać swoją pozycję w hierarchii stada oraz przymioty ducha i ciała.

Z biegiem czasu zaczynam także rozumieć słowa Oscara Wilde'a (chociaż nadal preferuję Olivie Wilde): posiadanie celu w życiu nie jest ważne, posiadanie stylu jest ważne.

Trochę zastanawiające jest to, że na forach poświęconych klasycznej elegancji panuje zwyczaj zamazywania twarzy na prezentowanych zdjęciach. Nieodparcie kojarzy się to z forami dla pedofilów, ale zapewne zjawisko to można byłoby jakoś uzasadnić w długim i zakręconym, freudowskim wywodzie.

Polscy eleganci nie odbiegają kreatywnością od średniej w populacji. Polacy, niezależnie od tego, czy wydają na ubrania 200 czy 20 000 zł, zdecydowanie preferują barwy ziemniaczane, pozwalające na bezpieczne zlanie się z tłem. Powodem jest zapewne głęboko genetycznie zakorzeniona potrzeba mimikrycznego ukrycia sie przed okiem zaborcy, czy innego okupanta. Zilustruję to przykładami z Włoch i z Polski:    

 (źródło: the Sartorialist)

Beztroski włoski elegant, dla ktorego przynależność do mafii jest ważniejsza od przynależności do narodu.

 (źródło: http://forum.bespoke.pl/)

Patriotyczny elegant polski, nadal w żałobie po Traugucie.

Prawdziwym ciosem dla stylu bespoke (czy na innym blogu poznalibyście tyle nowych słów naraz!?) jest jednak wynik ankiety przeprowadzonej na jednym z forów: Czy ujawniasz swojej partnerce wydatki na ubrania?

Otóż, większość forumowiczów nie ujawnia. Ponieważ takowej nie posiada. Tym samym hipoteza o biologicznym uzasadnieniu potrzeby strojenia się przez mężczyzn została poważnie nadkruszona.  A cóż istnieje poza biologią? Złudzenia i nieuzasadnione straty energii.