Nie ma przypadków, są tylko znaki.
Zakładki:
Moja książka, bo sam ją napisałem.

Jak zostac milionerem w 24 godziny
Zaglądam
Locations of visitors to this page Pagerank dla www.lonegunman.blox.pl
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
View blog authority
visited 28 states (12.4%)
Create your own visited map of The World or website vertaling duits?
czwartek, 18 grudnia 2008
This is the end - says Santa

8. Manta ray flying tube - odmiana znanego i lubianego plażowego banana. Dzięki doczepionym skrzydłom pozwala na kilkumetrowe powietrzne skoki. Ten miły i niebanalny prezent grozi 12 rodzajami urazów, w tym złamaniem obojczyka,  odgryzieniem języka oraz śmiercią. W naszym nadopiekuńczym społeczeństwie zapewne niedługo korzystanie z Manty zostanie zagrożone kara pozbawienia wolności do lat siedmiu.  

9. Chinese flying latern - do kupienia na ebay'u. Nie służą do niczego, poza zaspokajaniem awiacyjno-pirotechnicznych instynktów. Przy sprzyjającym wietrze mogą zapewnić nam dodatkowe atrakcje w postaci wielkoskalowego pożaru lasu.

10. Giant toasted ants - nie smakują jak kurczak. Zawierają mało cholesterolu. Interesująca alternatywa dla corocznej, świątecznej bigosowo-karpiowej konwencji. Dla dzieci w wersji czekoladowej. Dla dzieci w wersji hardcorowej - czekoladowy skorpion.

Część zakupowo-konsumencka wyczerpała mnie na tyle, iż duchową część swojego przekazu świątecznego ograniczę do zacytowania osobistego wroga Pana Boga, Richarda Dawkinsa, który jest generalnie ateistycznym bigotem, szalbierzem i Ojcem Rydzykiem a rebours, ale o Świętach Bożego Narodzenia wypowiedział się w ostatnim "Wprost" wyjątkowo ugodowo:   

Boże Narodzenie jest częścią tradycji, w której się wychowaliśmy. Lubię towarzyszącą mu atmosferę. Nie lubię takich piosenek jak "White Christmas", całej tej gorączki zakupów, która zaczyna się już w pażdzierniku. Nie widzę jednak powodu, żeby unikać określenia "Boże Narodzenie" i życzyć sobie jedynie Wesołych Świąt. Zawsze życzę wszystkim "Merry Christmas, a nie - jak zachęcają piewcy politycznej poprawności - "Happy holiday season".

poniedziałek, 15 grudnia 2008
You are paying for money with your life. Spent them wisely - says Santa

Przedstawienie propozycji 10 prezentów pod choinkę okazało się poważniejszym wyzwaniem niz sądziłem, ale oczywiście się nie poddam i to nawet w obliczu całkowitej obojętności szanownych czytelników. 

5. Test genetyczny - za 399 dolarów można zbadać swój garnitur chromosomalny i podatność na 90 przeróżnych  przypadłości genetycznych, co daje 4,4 dolara za każdą przypadłość. Niezły deal, jeżeli tylko uda Ci się ukryć te dane przed swoim ubezpieczycielem (to uwaga dla amerykańskich czytelników, NFZ najwyżej oskarży Cię o czary). Z drugiej strony, skłonność do łysienie, otyłości, krótkowidztwa oraz nadmiernego owłosienia mogę stwierdzić patrząc rano w lustro, więc tak naprawdę test przydatny jest tylko w 86 przypadkach. Jeżeli jednak kiedykolwiek zastanawiałeś jakie masz szanse dożycia 70-tki w dobrym zdrowiu, ten test to najlepsze co możesz w tej chwili dostać na rynku i to bez podpisywania paktu z diabłem. A wpółwłaścicielką firmy produkującej test jest pani Anne Wojcicki (pronounced /woʊ'dʒ'skiː/ Wo-JIT-skee), żona Brina z Google. Innymi słowy żona Brina z Google jest naszym człowiekiem.

6. Czy naprawdę chcesz uratować ziemię przed ekologiczną zagładą??? Ten kompostownik na pewno Ci w tym nie pomoże, ale obniży rachunki za wywóz śmieci (zwiększając jednocześnie za elektryczność). Do jednego pojemnika wrzucasz ogryzki, skórki od ziemniaków, fusy, zdechłe chomiki i co tam jeszcze znajdziesz organicznego w domu, a w drugim znajdujesz przyjemnie pachnący brązowy proszek, dzięki któremu wdzięczne pelargonie wyślą Ci kartkę na urodziny (prawdziwy mężczyzna hoduje co najwyżej kaktusy, ale kaktusy nie przysyłają kartek, więc nie pasowały mi do opowieści).

  

7. Jeżeli w amerykańskim filmie dochodzi do romantycznej sceny (mówimy o filmach bez granicy wiekowej), to w połowie przypadków ma ona miejsce pod rozgwieżdżonym niebem, pod którym osobnik męski pokazuje osobnikowi żeńskiemu położenie różnych interesujących obiektów astronomicznych. Z jakiś powodów późniejszy sukces rozrodczy uzależniony jest wg amerykańskich scenarzystów od skończenia kursu z astronomii. Jeżeli z trudem potrafisz wskazać Księżyc, poratować Cię może Sky scout, który dzięki zapisanej w pamięci bazie danych oraz wbudowanemu GPSowi pozwoli zidentyfikować każdy obiekt na niebie (może poza satelitami wojskowymi). Dla bardziej opornych jest nawet funkcja wyszukiwania co ciekawszych zjawisk astronomicznych. Drogo, ale pamiętaj, że to inwestycja w przyszłość Twoich dzieci.     

sobota, 13 grudnia 2008
It's just a mouse trap for your money - says Santa

3. Gry komputerowe to już nie to samo co w dawnych czasach. Do obsługi Crysis'a potrzeba co najmniej czterech palców, chociaż od czasów Nuke'a wiadomo, że jedynym słusznym kanonem są dwa (go and kill). Na szczęście growy biznes interfesowy trzyma się nieźle. Jak już mamy hełm wzmacniający fale mózgowe, możemy zaopatrzyć się dodatkowo w kamizelkę sumulującą postrzały (teraz dostępną także w pelikanowym różu). Międzymordzie to działa na zasadzie dmuchanej żaby. Młodszym czytelnikom wyjaśniam, że we wczesnym mezoziku, żeby zdobyć szacun na kwadracie należało mieć gumową żabe podłączona do lewatywy. Naciśnięcie pompki powodowało wysunięcie się czegoś w rodzaju brzusznego języka, który unosił żabę w powietrze. Kamizelka kulochłonna ma kilka mini sprężarek ukrytych w kieszeniach, które rozprężają się za każdym razem, gdy dosięgnie Cię nekromorf albo superboss właduje ci trzy rakiety w korpus. Na następną choinkę będzie można do zestawu dokupić hełm symulujący headshoty.  Może także różowy.

 4. Jeżeli, tak jak mnie, wprawiają cię w zachwyt i zadumę, kierującą umysł w stronę transcendencji, takie drobne fenomeny codzienności, jak spadające jesienne liście, plastikowa torba tańcząca na wietrze, wirujący bęben pralki automatycznej, kurczak obracający się na rożnie, rozkładający się ogryzek, powolne ruchy górotworu i tym podobne zjawiska, na pewno spodoba ci się sorapot. Prawdopodobnie jest to najdroższy obecnie na rynku zaparzacz do herbaty. Pozwala w pełni  delektować się majestatycznym baletem fusów zalanych gorąca wodą. Oczywiście, ten sam efekt można osiągnąć metodą Adama Słodowego za pomocą szklanki kupionej w Auchan na promocji za 3,99 zł oraz denka od puszki z przysmakiem turystycznym, ale jednak, powiedźmy sobie szczerze, to rozwiązanie nie będzie bardzo feng shui.

     

ps. Jakieś własne propozycje?

CDNieuchronny...

piątek, 12 grudnia 2008
New year, same crap - says Santa

Jakie prezenty kupić dorosłym ludziom, którzy właściwie są w stanie samodzielnie zaspokoić większość swoich podstawowych potrzeb życiowych? Nieprzydatne.  Takie, których nie kupiliby sobie sami, bo nie pozwala im na to rozsądek. Przez wiele lat sądziłem, iż w tej definicji z powodzeniem mieszczą się wybuchające gumy do żucia, plastikowe szczury, śmieszne okulary z wypadającymi oczami, sprężynowe grzebienie i tym podobne gadżety, którymi wujek Stefan rozbawiał rodzinę, kiedy sami byliśmy dziećmi. Z biegiem lat doszedłem jednak do wnosku, że wujek Stefan wcale nie był aż tak zabawny, a fakt, że jego druga żona też cierpi na głeboką depresję nie wynika jedynie ze złośliwości losu. Dlatego postanowiłem wam pomóc i wybrać 10 niepotrzebnych, ale jednak trzymających standard, prezentów na najbliższe święta. Ich ceny wahają się od wysokich do kretyńskowysokich, więc jeżeli nie zależy wam specjalnie na samopoczuciu obdarowanych, zawsze pozostają takie tradycyjne podarki jak kamyk z  wycieczki do Collosseum zapakowany w chusteczkę od nosa, paczłork przedstawiajacy Wzgórza Warszewskie o wschodzie słońca, własnoręcznie lepione gliniane dzbanuszki z podobizną Naomi Klein, czy też nieśmiertelny 300-godzinny mix przebojów muzycznych na płycie DVD (lub oldskulowo - na CDeku).            

1. Hełm Emotiv - hełm służy do sterowania Doom'em lub inną , dobraną do własnych upodobań grą komputerową, za pomocą umysłu. Mam nadzieję, iż podobnie jak z jazdą na rowerze, po wstępnym treningu będzię można usunąć dodatkowe kółka (czyli w tym przypadku hełm) i zacząć przeładowywać shotguna samą siłą woli. Może po chwili nauczymy się także przesuwać telekinetycznie drobne przedmioty, a z czasem - przy odpowiednim stężeniu midichlorianów we krwi -również myśliwce X-wing (działającą wersję hełmu dostaniemy jednak najwcześniej na Gwiazdkę 2009). 

   

2. Drugim pomysłem na prezent nie jest Chinka w okularach, ale trzymane przez nią praktyczne naczynie, które może służyć do różnych praktycznych rzeczy. Od innych praktycznych rzeczy różni się podziałką zawierającą wiele ciekawych, chociaż raczej zbytecznych informacji, dzięki którym dowiemy sie np., że objetość mózgu T.rexa była mniejsza od objętości soli kuchennej zawartej w organizmie człowieka, a także objetości ludzkich komórek umierających każdego dnia (na naczyniu napisane jest "on a good day", co prawdopodobnie oznacza, że "bad day" to taki, w którym wszystkie komórki umierają razem z organizmem macierzystym). Być może jednak ta wiedza, w jakiś trudny w tym momencie do wyobrażenia sposób, ocali nas, gdy staniemy  oko w oko ze wspomnianym T. rexem w ciemnej uliczce lub dojdziemy do finału "Milionerów".   

 

CDNastąpi...

poniedziałek, 08 grudnia 2008
Kapitalizm nas uratuje, alleluja!

Zbliżają się Święta, za progiem 2009, do końca świata już tylko 4 lata, pora na rachunek sumienia. Pomyślałem sobie ostatnio, że właściwie chciałbym być beztroskim lewakiem-ekologiem, z sumieniem czystym jak serce generała Jaruzelskiego, z facjatą Che Guevary (zanim jeszcze nie utył) na T-shircie i  w butach z łyka, wierzącym, że tree-hugging jest odpowiedzią. Niestety, poglądy polityczne są w dużej mierze kształtowane genetycznie, więc nic na to nie poradzę, że jestem reakcyjną konserwą, przekonaną, że Marks i Stiglitz mogliby robić co najwyżej za dywaniki przed kominkiem Adama Smitha. Genetyczny garniturek odbija się w fenotypie - również w zawijasach splotów nerwowych - i podobno na podstawie tomografii komputerowej mózgu można określić światopogląd jego właściciela (właściciela mózgu, nie tomografu). Na przykład polska, pożal się Boże, prawica - obrażająca swoim istnieniem idee liberalnego konserwatyzmu - ma charakterystyczne mózgi wielkości orzeszka i to raczej ziemnego, a nie włoskiego (prawdziwa lewica na szczęście w Polsce nie istnieje - poza Piotrem Ikonowiczem i tym Dzierzyńskim w spódnicy, który prowadzi "Sprawę dla reportera" - więc trudno ją zbadać).

Dla takiej reakcyjnej konserwy jak ja, obecny kryzys rodził nadzieje na ostateczne przebicie kołkiem upiora socjalizmu - rozumianego jako centralizacja władzy w imię "bardziej sprawiedliwego" podziału dóbr. Źródłem  owego kryzysu była bowiem wiara, iż bank centralny (czyli FED w Ameryce) powinien oprócz kształtowania polityki pieniężnej, chronić gospodarkę przed recesją (która oczywiście bardziej uderza w chudych niż w grubych). Więc Greenspan robił to, czego od niego oczekiwano - smarował tanim pieniądzem tryby gospodarki. Powstrzymując spowolnienie doprowadził do recesji. A zasilane rządowymi pieniędzmi i naciskane przez różnych obrońcow najbiedniejszych, Freddie Mac i Fannie Mae przepychały dalej tani pieniądz do mieszkańców trailer parków, aby Ci mogli poczuć się klasą średnią. Idea, jak to zwykle z ideami socjalistycznymi bywa, generalnie słuszna, ale w szczegółach niedopracowana.

Oczywiście, świat nie jest racjonalny, więc lewakom jeszcze raz udał się globalny brainwash i zalały nas szlachetne hasła ograniczania wolnego rynku, większej kontroli i "uspołecznienia" gospodarki rynkowej. Czy jest się czym przejmować? Jest. Wredny, oparty na wyzysku, egoizmie i chciwości kapitalizm jest tym co trzyma nas jeszcze na powierzchni tej planety. Lecimy w statku kosmicznym, którego zasoby sie wyczerpują. Mamy przed soba tylko dwie drogi - redukcję populacji o 90% i cofnięcie się do epoki wczesnych Piastów lub oparcie się na innowacyjnej potędze wolnego rynku. Wszystkie drogi pośrednie - segregowanie odpadów, jeżdżenie rowerem i spłukiwanie toalet woda deszczową, to słodkie lecz niemające większego znaczenia próby dogadania się sytych zachodnich społeczeństw ze swoimi sumieniami.

Dowód na zbawczą rolę kapitalizmu? Surowce nieodnawialne, jak sama nazwa wskazuje są nieodnawialne, ich cena powinna zatem z upływem czasu iść w górę. Tymczasem dokonana, powiedzmy 30 lat temu, inwestycja w indeks surowcowy przyniosłaby nam ok. 3,5% zysku rocznie, czyli mniej niż wyniosła w tym okresie inflacja. Oznacza, to, ze surowce systematycznie, od dziesięcioleci tanieją! Bo jedynym surowcem, ktorego ilość rośnie wraz z wielkościa populacji jest innowacyjność - pozwalajaca nam wynajdować wciąż nowe zasoby lub substytuty juź zużytych zasobów, napędzana chciwością i żądzą zysku, tymi nieodłącznymi atrybutami wolnego rynku.

I to było moje kazanie na koniec roku. A teraz rzucajcie sie do kupowania prezentów, bo o ile innowacyjność jest ekskrementem wolnego rynku, to jego pożywieniem są portfele konsumentów. Tylko kupując bez opamiętania możecie uciąć łeb odradzającej się hydrze socjalizmu!    

wtorek, 02 grudnia 2008
Kto sie boi globalnego ocieplenia - ręka w górę!

Globalne ocieplenie zajmuje jedną z ostatnich pozycji na mojej liście powodów do zmartwienia. Właściwie nawet chciałbym się trochę bardziej zmartwić, bo moją beztroskę uważam za zdradę ideałów młodości, ale nie mogę. Im bardziej się staram, tym więcej widzę pozytywów wzrostu temperatury. Oczywiście, zaleje Holandię i Malediwy. Malediwów trochę szkoda, ale podobne warunki do uprawiania nicnierobienia w słońcu wkrótce będziemy mieli na Wolinie. A Holandię spotka zasłużona kara za promowanie seksu i marihuany. Dwunastu sprawiedliwych uratowanych z potopu będzie mogło się osiedlić na Grenlandii, która będzie Zieloną Wyspą już nie tylko z powodów PR-owskich.

Wzrośnie populacja much tse-tse i antylop w Europie, ale też bogata Północ nareszcie zacznie zajmować się szukaniem lekarstw na choroby, które do tej pory dotykały ludzi zbyt biednych, aby opłacało się dla nich wynajdywać te lekarstwa. 

Narciarstwo stanie sie sportem wymarłym, takim jak zapasy z turem, ale jakoś mogę żyć z tą świadomością. W drodze na Biegun Północny nie trzeba już będzie zjadać psów, a co najwyżej popijać drinki z palemką.

Zacznie brakować słodkiej wody, więc będziemy musieli pić szampana. No tak, to ostatnie było podłe...Brak wody będzie problemem i to głównie dla ubogiego Południa oraz Polski (zapasy wody na głowę mieszkańca porównywalne z Egiptem). Cóż, trzeba będzie oszczędzać i zakładać filtrfraki.    

Najważniejsze chyba jest jednak to, że w sprawie ocieplenia niewiele możemy zrobić, a żaden elektryczny Prius, 10-krotnie bardziej szkodliwy dla środowiska od używanego Hummera, nas nie zbawi. Lepiej więc kupić zapas kremu do opalania, zrobić zapas bałwanków w lodówce i dobrze się bawić.