Nie ma przypadków, są tylko znaki.
Zakładki:
Moja książka, bo sam ją napisałem.

Jak zostac milionerem w 24 godziny
Zaglądam
Locations of visitors to this page Pagerank dla www.lonegunman.blox.pl
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
View blog authority
visited 28 states (12.4%)
Create your own visited map of The World or website vertaling duits?
piątek, 21 grudnia 2007
Jak zająć najlepsze miejsca na Sądzie Ostatecznym - cz 2

Zatem z atmosfery Świąt Bożego Narodzenia przejdźmy szybko wprost w okolice Świąt Wielkanocnych.

Jerozolima jest tak świętym miejscem, że człowiek zaczyna tutaj świecić już po kilku godzinach. Stężenie midichlorianów na cm sześć musi być w tym mieście wyższe niż we krwi Mistrza Jody. Główną bramą prowadzącą do niego (mówimy o starej Jerozolimie) jest Brama Złota - obecnie zamurowana - która jednak w Dzień Sądu otworzy się przed Mesjaszem, by mógł ona zaprowadzić wszystkich ludzi (poza buddystami) na Sąd Ostateczny, a sprawiedliwym zapewnić szczęśliwy żywot w niebiańskiej, mistycznej Jerozolimie. Z tego powodu najbardziej pożądanym miejscem pochówku na świecie jest Góra Oliwna, stąd bowiem prowadzi najkrótsza droga do owej Złotej Bramy. Chyba, że będą wpuszczali nie według miejsca w kolejce, a alfabetycznie. Brama jest dosyć wąską i ci z dalszych miejsc będą musieli trochę postać. 

Podobno bramę zamurowali Arabowie, żeby im się niewierni zombies nie plątali po świętej ziemi islamu. Arabowie mają tutaj swoją Kopułę Skały, przykrywającą - jak łatwo się domyślić - skałę. To z niej odbił się koń Proroka w drodze do nieba (rzecz jasna to Prorok wybierał się do nieba, a nie sam koń). Widnieje na niej nawet odcisk kopyta rzeczonego konia. Według tradycji, pod skała znajduje się stacja tranzytowa dla dusz zmierzających do raju. Zdaje się, że w raju te dusze za długo nie zabawią, bo będą musiały wrócić na Sąd Ostateczny. Wagi do ważenia dusz ludzkich zostaną wówczas zawieszone na kamiennych łukach stojących wokół Kopuły (nie do końca wiem, jak wygląda sprawa z tym podróżowanie dusz między ziemią a niebem, najpierw czekanie pod skałą, potem w górę, potem znowu na dół - nie wygląda to zbyt efektywnie, może ktoś podjąłby się rozjaśnienia tej kwestii). Zatem wszystkie trzy religie zgadzają się co do miejsca Sądu, różnice dotyczące dokładnej lokalizacji nie wynoszą  więcej niż circa  500-800 metrów.

Podobnie duża zgodność dotyczy wyboru środka świata. Według chrześcijan mieści się on w Bazylice Grobu Pańskiego, a według Żydów na Wzgórzu Świątynnym – każdym razie rzut kamieniem od siebie.

Środek świata.

Wzgórze Świątynne jest także miejscem, gdzie Pan ulepił sobie z gliny Adama, a wyruszając w podróż by zająć się innymi częściami Wszechświata zostawił Żydom na pocieszenie Szechinę, Bożą obecność, by przechadzała się między nimi i poklepywała po ramieniu w chwilach smutku.

Przed dojściem do Ściany Płaczu, dostaje się bardzo praktyczną papierową myckę, żeby nie obrazić Boga gołą głową. W sumie wolałbym jednak dostać sobolową czapkę.

 

W Jerozolimie- częściowo żydowskiej, a częściowo okupowanej, na niewielkiej powierzchni żyją obok siebie wyznawcy trzech religii, reprezentujący kilkadziesiąt narodowości, ras, sekt i odłamów, strzegących najświętszych dla nich miejsc. Trwa tu nieustające święto religijne, kiedy kończą Arabowie, zaczynają Żydzi, a jak ci skończą, już  szykują się chrześcijanie. Poza krótkimi okresami, kiedy wszyscy próbują wszystkich zabić, jest to miejsce będące przykładem kwitnącej tolerancji religijnej i - co prawda, nieco wymuszonego przez uzi - ekumenizmu.

I pozostając w tym radosnym nastroju, życzę wszystkim Wesołych Świąt Bożego Narodzenia, Wesołej Hannuki, Zdrowego Kwanzaa, Szybkiego Osiagniecia Nirvany, Szczęśliwych Wiecznych Łowów, Pulchnych Dziewic w Raju, itd, itd... 

Autor

Jak zająć najlepsze miejsca na Sądzie Ostatecznym - cz 1
Trochę zmieniamy klimaty.

Izraelskie reminiscencje wypadałoby zamknąć jakimś duchowym akcentem. Oto i on: odbywając duchową wędrówkę po Ziemi Świętej zawitałem oczywiście do Betlejem, jednak nie na osiołku, ale samochodem z izraelskimi tablicami, co, jak miało się okazać, nie było dobrym pomysłem. Betlejem znajduje się pod kontrolą palestyńską i chociaż nie jest tam tak groźnie, jak w Gazie, to i nie tak sielsko jak np. w Hebronie. Żydzi nie mogą tam wjeżdżać wcale, a turyści tylko w pancernych autokarach. Dowiedziałem się tego wszystkiego będąc już w środku, a moi nowo poznani arabscy przyjaciele poinformowali mnie, że

a/będę miał spore kłopoty próbując się wydostać,

b/oni nie mają nic przeciwko mnie, ale inni Arabowie nie lubią Żydów, ani jeżdżących ich samochodami kolaborantów

c/jest już późno i ciemno.

Wiałem stamtąd, jak gnany przez ducha samego Arafata, co chyba jednak było przesadną reakcją, bo poza samozwańczym przewodnikiem, któremu musiałem zapłacić kupę kasy za to, żeby sobie już poszedł (to ten od : "My friend, I watch your car, give me your key, please..,my friend"), betlejemczycy okazali się sympatycznymi ludźmi, z dużym, jak na terrorystów, poczuciem humoru. 

 

(zdjęcia, niestety, nie moje, ale mam nadzieje, że public domain)

wtorek, 18 grudnia 2007
Pisanki

piątek, 14 grudnia 2007
Godzilla kontra Metroseksualiści

Chcąc synowi zapewnić nieco rozrywki kupiłem set 12 filmów z Godzillą. Oglądamy go wspólnie i ku mojemu zaskoczeniu okazuje się, że poza pokazaniem kolejnego rozdeptania Tokio, filmy te posiadają coś w rodzaju fabuły, a nawet w jakiś pokrętny sposób łączą się ze sobą. Na przykład we wszystkich występuje dosyć brzydka dziewczyna z odstającymi uszami. Chociaż nie do końca jestem pewien, czy to ta sama dziewczyna.

Więc oglądamy razem, syn porykując włazi mi na głowę, próbuje odgryźć ucho jak Godzilla Magagirusowi, urwać ręke jak Biollante lub ukręcić głowę jak  Gidorah.  To strefa absolutnie nieprzenikalna dla kobiet. Córka popatrzyła na film przez 5 minut i zapytała: Tato, a Godzilla jest dobry, czy zły? Nie o to chodzi!!! Godzilla kieruje się własnym kodeksem bushido, jest całkowicie – posługując się blablaniem psychologów – wewnątrzsterowna. Godzilla nigdy się nie cofa, nigdy nie ma emocjonalnych rozterek, nigdy nie ustępuje z pola walki, nigdy się nie poddaje i niezależnie od tego, jak ciężki łomot dostała, zawsze powstaje. Oczywiście, ma problemy z wyrażaniem uczuć i wsłuchiwaniem się w oczekiwania innych, ale dzięki temu – nieco przerysowanemu wizerunkowi prawdziwego twardziela - wiemy, że uściski z Rodanem nie mają żadnego seksualnego podtekstu, i że w wytwórni Toho nigdy nie powstanie żaden Brokeback Mountain II. We współczesnym świecie rozmytych ról i wartości, Godzilla jest ostoją tradycji, uporu i odwagi.

A poza tym ma długi ogon.

Mam nadzieję wychować syna na Godzillę.         

poniedziałek, 10 grudnia 2007
Piosenka tygodnia - Holky z nasi skolky

I proszę, wbrew pojawiajacym sie tu i ówdzie insynuacjom, potrafię żyć bez bloga. Powracam wyłącznie pod naporem zapotrzebowania społecznego.

Miała być inna piosenka, ale nudzący się wsród pszenicznych pól Arizony, Pstrąg podesłał mi dzisiaj linka do niesłusznie zapomnianego przeboju naszej młodości (o ile pamiętam, I miejsce na liście Trójki). Przebój jak nabardziej na czasie - biorąc pod uwagę sukces naszej-klasy.pl  (stworzony rok temu portal, szacowany jest obecnie na jakieś 15-20 mln peelenów). W dodatku młodszej części czytelników pokaże, z jaką fantazją nosili się ich przodkowie.