Nie ma przypadków, są tylko znaki.
Zakładki:
Moja książka, bo sam ją napisałem.

Jak zostac milionerem w 24 godziny
Zaglądam
Locations of visitors to this page Pagerank dla www.lonegunman.blox.pl
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
View blog authority
visited 28 states (12.4%)
Create your own visited map of The World or website vertaling duits?
piątek, 25 lutego 2011
Pokonaliśmy neandertalczyka seksem.

Nie do końca wiadomo co sie stało z tym neandertalczykiem. Żył sobie, wcinał marchewkę, łeb miał jak Wałujew, ale i mózg niezgorszy w tym łbie, chował zmarłych z szacunkiem, więc może i miał jakieś poglądy religijne, co w tamtych czasach było jeszcze oznaką progresiwizmu, nie zacofania, a potem zniknął. I powstał taki niemiły smrodek, że może po prostu go zjedliśmy. Tzn. częściowo zjedliśmy, częściowo wykorzystaliśmy w inny sposób, bo jednak średnio mamy w sobie 4% genów neandertalskich, w każdym razie nie byliśmy dla niego zbyt mili.

W ostatniej Polityce przeczytałem jednak przypadkowo o nowej teorii, która rozwiązuje przy okazji zagadkę ukrytych dni płodnych. Otóż, w przypadku innych gatunków zwierząt, samiec zwykle nawet z odległości kilku kilometrów wie, kiedy opłaca mu się podbiec do samicy i zacząć się do niej przymilać, w nadziei na właczenie swoich genów do wielkiego pochodu zwycięzców ewolucyjnego wyścigu. Czyli jak ostrzegał kiedyś Mleczko: Nie musi piep...bez sensu.   W przypadku naszych przodków nie było jednak tak prosto. Po pierwsze samiec musiał się przez cały czas przymilać do samicy, bo nie wiedział, kiedy przypadają jej dni płodne, po drugie musiał także stale jej strzec przed innymi samcami, które mogłyby wpaść na pomysł wykorzystania kalendarzyków małżeńskich.  U neandertalczyków jednak mogło przetrwać zjawisko rui. Oznaczało to, ze samiec  spokojnie wychodził z domu po zapałki i nie wracał przez cały miesiąc. Przymilanie, polegające m.in. na dokarmianiu samicy i jej potomstwa ograniczało się jedynie do kilku dni w cyklu. Małe sapiensy były zatem zapewne lepiej odżywione od małych neandertalczyków, a w dodatku niepozbawione ojcowskiego wzorca wychowawczego. I tak właśnie, dzięki dziwacznym praktykom seksualnym opanowaliśmy Ziemię, zostawiając neandertalczykom kilka jaskiń w Tybecie.        

środa, 23 lutego 2011
Hej, kulig, kulig...

Wiecie, że w Polsce nie ma człowieka o nazwisku Pies? To znaczy jest, ale jak się okazuje, jego nazwisko jest wynikiem seplenienia urzędnika, który z "Piotr" zrobił "Pies". Zapewniam, że ta historia jest w 80% prawdziwa.

Pies uchodził przez długi czas za zwierzę głupie i niehonorowe, a to ze względu na swoje przywiązanie i wierną służbę właścicielowi (dużo to mówi o naszych przodkach, nie?).

Kot był znacznie bardziej poważany i dlatego mamy rody Kotów, ale nie Psów. 

Tyle, jeżeli chodzi o zagajenie.

Widomym znakiem normalizacji naszego kraju następującej pod światłymi rządami rządu jest wzrastająca liczba szaleńców Bożych. A to sobie ktoś kajakiem przepłynie ocean, a to ktoś inny postanowi zostać masherem. W weekend miałem okazję spotkać się z tym drugim rodzajem szaleńców. Hodują 28 psów i uprawiają dog sleddging w podbydgoskich lasach. Marzą o starcie w Yukon Quest (1000 mil w 9 dni), osprzęt kupują w Czechach*, a jeżeli chcecie pojeżdzić z nimi weekendowo, to trzeba sie śpieszyć, bo w poszukiwaniu bezkresnych śniegowych połaci być może niedługo wyemigrują