Nie ma przypadków, są tylko znaki.
Zakładki:
Moja książka, bo sam ją napisałem.

Jak zostac milionerem w 24 godziny
Zaglądam
Locations of visitors to this page Pagerank dla www.lonegunman.blox.pl
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
View blog authority
visited 28 states (12.4%)
Create your own visited map of The World or website vertaling duits?
poniedziałek, 25 lutego 2008
Kto ma komórkę do Benedykta?

Dziecko płci żeńskiej weszło w fazę pytań metafizycznych: Skąd się wziął Bóg? Kto go urodził? Jak wygląda? itp.itd...Na razie udaje mi się zbyć problem prostym: idź, pograj lepiej na komputerze, ale problem narasta i w niedługim czasie może eksplodować wątpliwościami, a te prowadzą do ateizmu, a ateizm do chaosu i mordowania lichwiarek siekierą, a w ostatniej instancji nawet do zostania kochanką Dawkinsa. Więc mogę pójść w stronę opowieści o dobrotliwym dziadku z brodą, przypominającym Św. Mikołaja w wersji z reklamy Coli, tylko bez czerwonego kubraczka, który wręcza rózgi za każdym razem jak się nie przyniesie ojcu piwa z lodówki albo w stronę Pierwszej Przyczyny, Wielkiego NIC, o którym nie można nawet rozmyślać, gdyż przynosi to szaleństwo lub złudę rozumienia, ale to zaskutkuje zapewne spędzeniem przez córkę następnego tygodnia pod kocem, tak jak wtedy, gdy skończyła trzy lata, pierwszy raz przeczytałem jej o bazyliszku i może trochę za bardzo wczułem się w rolę, ale na szczęście terapia przynosi już rezultaty i mogliśmy wynieść część luster z jej sypialni. Albo mogę zastosować tuwimowską metodę odpowiedzi na pytanie skąd się biorą dzieci. Z nadmanganianu potasu.  A jak dziecko dorośnie i będzie miało pretensje, to trzeba powiedzieć, że musiało źle usłyszeć ten potas, bo to o inny wyraz chodziło. Albo też mogę powiedzieć, że ten Bóg jest albo go nie ma, tak pięćdziesiąt na pięćdziesiąt, a jak go nie ma to jesteśmy tylko gnijącym mięsem w drodze znikąd donikąd, ale lepiej nie mordować lichwiarek, bo jednak jest jakaś tam szansa, że będzie to kiedyś podlegało ocenie, a Dawkins nie jest ateista tylko w istocie antyteistą, czyli takim farbowanym ateistą, który ma osobiste porachunki z Bogiem, co jest prawie tak żałosne jak bycie satanistą. Chciałbym jednak jeszcze przedyskutować te sprawy z Papieżem i upewnić się, że nie pisze pamiętnika, jak Matka Teresa, bo jak się okaże, że i on ma wątpliwości, to może od razu chować córkę na animistkę albo buddystkę, dzięki czemu przynajmniej kung-fu się nauczy.  

poniedziałek, 18 lutego 2008
Dyskoteka Starego Człowieka

Ciężko mi się pracuje w stresie, w ogóle ciężko mi się pracuje. Gdyby człowiek został ewolucyjnie stworzony do pracy, to bym mu się praca podobała i czerpałby z niej radość, a nie czerpie, a kimże w końcu  jesteśmy, żeby przeciwstawiać się władzy genów i swojej prawdziwej naturze, która nakłania nas raczej do nicnierobienia niż robienia czegokolwiek.

Z drugiej strony, jak już mi się trafił jeden niegderliwy czytelnik, to powinienem o niego zadbać. Zatem ruszamy dzisiaj z nowym cyklem muzycznym: Dyskoteką Starego Człowieka, w której będą pokazywały się archaiczne nagrania, których nie ma nawet na youtubie (to znaczy już są, bo je tam zamieściłem, wcześniej ich nie było albo nie chciało mi się szukać). Mógłbym pójść na łatwiznę i dać samą muzę, ale ponieważ w wyhodowanym na kurzych sterydach odbiorcy brak zaangażowania wszystkich zmysłów tworzy bolesne  poczucie marnowania czasu, będę starał się dodawać jakieś obrazki, najczęściej luźno lub kontradykcyjnie (nie wiem, czy to to słowo, ale go jeszcze nie używałem, a znam, więc postanowiłem użyć) związane z audio. Prawdopodobnie łamię jakieś prawa autorskie, co jednak w czasach, gdy kreatywne wyrażanie siebie polega przede wszystkim na miksowaniu osiągnięć ludzi, którzy akurat mają talent, prawdopodobnie nie ma również znaczenia. Dla zaangażowania pozostałych zmysłów proponuję wąchanie podkoszulka "No future" wyciągniętego z szafy taty, obracanie w palcach metalowego ćwieka i żucie okładki "Non-stopu"(oczywiście wersji czarnobiałej, a nie oszukanej kolorowej).

Tak naprawdę nagranie nie jest punkowe, ale emo-generation równie dobrze można wmówić, że to 100%, brudny, ortodoksyjny punk. Na podkładzie wideo komiksy Prosiaka. Nieco czerstwe po latach, ale bardzo w klimacie.

ps. jezusmaria, olaboga! Amerykański satelita szpiegowski pierdyknie w Polskę, a może nawet uda mu się trafić w tajny zbiór skrzydełek wyrwanych muchom, gromadzony latami przez Macierewicza! Dokładniej, satelita spadnie gdzieś między biegunem północnym a południowym, więc prawdopodobieństwo jest takie jak wygrana Polaków na Euro 2012, ale jako naród wybrany nie mamy się co łudzić. Patrzcie w niebo,  zagłada nadchodzi!  

środa, 13 lutego 2008
12.12.12

W końcu dowiedziałem się jak bedzie wyglądał ten cały koniec świata. Otóż z dnia na dzień zmienią się bieguny magnetyczne Ziemi. W związku z czym wszystkie kompasy będą pokazywały fałszywe kierunki, ludzi nie będą wiedzieli jak powrócić do domów i umrą z głodu. Zaprawdę powiadam Wam, przeżyją tylko panny roztropne z GPSami. Wartość przepowiedni dotyczącej tego armageddonu nieco umniejsza fakt, iż stworzyli ją Majowie, ludzie którzy nie przewidzieli nawet koła. Ale z drugiej strony cudownych zdarzeń zwiastujacych nadciągający koniec, coraz więcej. Poniżej jedno z nich, nieco przechodzone, bo sprzed Świąt, ale za to bezprzecznie o charakterze nadprzyrodzonym. Jak bym sobie już dał w końcu spokój z budową tych stadionów.           

W czasie Świąt przed sądem stanie 26-letni Marek T. ze Słupska (Pomorskie). Poruszający się o kulach mężczyzna po akrobatycznym skoku zniszczył w nocy z piątku na sobotę zaparkowany w centrum miasta samochód. Jego wyczyn zarejestrowała kamera miejskiego monitoringu. Jak powiedziała rzeczniczka słupskiej policji ataku na opla corsę Marek. T., mimo problemów z chodzeniem, dokonał ze "zwinnością pantery".  Na zarejestrowanym przez kamerę miejskiego monitoringu obrazie widać, jak poruszający się z trudem Marek T. nagle wybija się w górę, ląduje na dachu opla, po czym za pomocą kuli wybija w aucie szyberdach. Potem zeskakuje z samochodu i, wspierając się na kulach, z trudem oddala się od auta. Policjanci zatrzymali wandala kilka minut po zdarzeniu. - Marek T., który jak się okazało po zbadaniu alkomatem miał w organizmie 2 promile alkoholu, nie przyznał się do zniszczenia samochodu. Twierdził, że to jakaś pomyłka, bo jest tak bardzo chory, że nie byłby w stanie tego zrobić.

poniedziałek, 11 lutego 2008
Hodowla tasiemca

Zgodnie z zasadą, którą kiedyś podałem-im mniej piszę, tym więcej osób tutaj zagląda, Wylądowałem dzięki temu w pierwszej setce bloxa i gdybym pomilczał jeszcze chwilę, to mógłbym zagrozić mojemu ulubionemu bloxowi, czyli stanikomanii. Stanikomania to blox o noszeniu stanika. Jak z małego A zrobić duże D, z użyciem folii bąbelkowej, wszystko obficie ilustrowane. Doskonała poranna lektura.

A poza tym nuda. Jak w polskim filmie. Obejrzałem ostatnio najlepszą polską komedię minionego roku-Testosteron. Poczucie humoru chyba mi się rozjeżdża z poczuciem humoru narodu. Poza żartami z kelnera i długiej drogi do wygódki, to nic śmiesznego tam nie było. Nie przetrwałem pierwszych 30 minut. Za to niedługo rusza Wielki Zderzacz Hadronów i może w nim dojść do pojawiania się małych czarnych dziur tworzących wormhole prowadzące do przyszłości. Albo zobaczymy jak Pan Bóg pierze sobie bieliznę, co zapewne skończy się jak zwykle potopem.     Ale bardziej prawdopodobne, że nastąpi jakiś totalny kataklizm, przestrzeń zwinie się do dwóch wymiarów i poznamy organoleptycznie problemy gastryczne płaszczaków (jeżeli trójwymiarowego kręgowca rzutować na płaszczyznę, to przez środek będzie mu biegła rura będąca przewodem pokarmowym. W dwóch wymiarach będzie ona dzieliła rzeczonego kręgowca na dwie części. Nie wiem, czy jasno to wytłumaczyłem, bo sam się przecież nie znam. Spróbujcie może pokroić kota na bardzo cienkie plasterki. W miejscu cięcia przechodzącym przez środek kota, powinien się on rozpaść na dwa podkoty). Poza tym nuda.

ps. Wpis się zupełnie niepotrzebnie rozrósł, więc o hodowli tasiemca w następnym odcinku.