Nie ma przypadków, są tylko znaki.
Zakładki:
Moja książka, bo sam ją napisałem.

Jak zostac milionerem w 24 godziny
Zaglądam
Locations of visitors to this page Pagerank dla www.lonegunman.blox.pl
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
View blog authority
visited 28 states (12.4%)
Create your own visited map of The World or website vertaling duits?
poniedziałek, 23 stycznia 2006
Kinga Kong
Jackson tak się przywyczaił do trylogii, że i tym razem zaserwował film składający sie z 3 części, w dodatku całkowicie różnych. Pierwszy film to trochę "Dawno temu w Ameryce", trochę "Pół żartem, pół serio". Drugi, to Matrix, z Kongiem w roli Neo i wyrośniętymi T-rexami w rolach zdublowanego Smitha (szczególnie kung-fu na lianach). W końcu trzecia część to przygody Godzilli w wielkim mieście. Oglada się miło, ale sama małpa jest za bardzo realistyczna. W takiej konwencji historia miłości blondynki do 8-metrowego goryla traci swój bajkowy klimat i zmusza do zadania poważnych pytań o możliwość spełnienia w takim związku.
10:41, lonegunman
Link Komentarze (2) »
piątek, 20 stycznia 2006
Urban legends – aligatory w kanałach

Małe aligatory kupione na Florydzie (a czasami na Coney Island) i przywiezione do Nowego Yorku, kończą swoją karierę  domowych pieszczochów w toalecie. Setki tych gadów dorastają i rozmnażają się w kanałach pod miastem. Niektóre z nich, z powodu braku słońca tracą całkowicie barwnik.  Istnieniu szambogatorów regularnie zaprzeczają władze Nowego Jorku, a herpetolodzy nazywają tę opowieść „jedną z najgłupszych miejskich legend końca lat 60-tych”. Niezależnie od tego podziemne krokodyle pojawiają się m.in. w powieści Thomasa Pynchona (którego egzystencja również jest podważana), w filmie Aligator z 1980 roku (bohater tej wersji przypomina raczej wyrośniętą iguanę), w instalacjach artystycznych (Anne Veraldi, 1993, jako cześć programu Kreatywnych  Stacji Metra), wielu opowiadaniach i artykułach prasowych. Zapytania dotyczące szambogatorów regularnie trafiają do  Biura ds. Kanalizacji Miasta Nowy Jork. Samo biuro stanowczo zaprzecza ich istnieniu, jednocześnie zarabiając na sprzedaży t-shirtów z ich podobiznami. Jest to jedna z najpopularniejszych amerykańskich „ubran legends”, aczkolwiek, co dziwne związana jest tylko z jednym miastem. Pochodzenie tej legendy jest nadal niepewne, chociaż można w tym przypadku zidentyfikować pewien wpływ podobnej europejskiej legendy pochodzącej z XIX wieku: Czarna świnia w kanałach Hampstead.

W 1959 roku, Robert Daley opublikował w książce „Świat pod miastem” wywiad z człowiekiem, który twierdził, iż w 1930 roku, jako osoba odpowiedzialna za kanalizacje miejską, w związku ze zbliżającymi się wyborami, otrzymał polecenie usunięcia wszystkich aligatorów żyjących w kanałach. Wiarygodność tej osoby   została  jednak podważona przez rzecznika prasowego miasta.

W 1935 roku New York Times zamieścił artykuł o znalezieniu dorosłego aligatora w miejskich kanałach, aczkolwiek nie sugerował, iż znalazł się on tam na skutek spuszczenia w toalecie.

Encyclopedia of Urban Legends Jan Harold Brunvald

Widziałem w nowojorskim metrze szczury wielkości pekińczyka. Istnienie białych aligatorów żywiących się bezdomnymi, nie wydaje mi się takie dziwne.


13:02, lonegunman
Link Komentarze (2) »
3 twarze Jana Dzbana

12:17, lonegunman
Link Komentarze (1) »
środa, 18 stycznia 2006
Superbohaterowie to geje!
15:47, lonegunman
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 16 stycznia 2006
Rezurekcja Jana Dzbana

Jan Dzban vel Harald Bluetooth vel Jerzy Andrzejewski – za tymi wszystkimi pseudonimami kryje się jedna postać – Hanna B., powszechnie znana społeczności internetowej jako Alinka. Piętrzenie  rzeczywistości lub jak kto woli „nierzeczywistości” jest najbardziej charakterystyczna cechą pisarstwa Alinki. Ta wychowanica szczecińskiego „trójkąta śmierci” pomiędzy ulicami Pocztową,  Dworcową i Szybowcową, sama twierdzi, iż jest jedynie przekaźnikiem treści dyktowanych jej przez Wielką Żabę – najpotężniejsze bóstwo Ctulhu.

Według portalu www.amiweirdornot.com cała historią zaczęła się latem, a dokładniej w lipcu 1984 roku, kiedy na adres Alinki przychodzi tajemnicza przesyłka z Ameryki Południowej. W środku znajdują się: list ludu Yanomami skierowany do Swinga, w którym Indianie proszą o kolejną dostawę koszulek z pamiętnym napisem „I shacked up 2000 women” oraz portfel ze skóry żaby, popularny wyrób rekodzielniczy z okolic miasta Brasil. Wiedziona dziwnym odruchem, Alinka zaczyna zuć portfel, dzięki czemu do jej krwioobiegu przenikają substancje psychoaktywne, a one z kolei otwierają drzwi do jej jaźni, wypędzonej z naszego wymiaru, Wielkiej Żabie. Od tej pory Wielka Żaba rozpoczyna dyktowanie Alince księgi, przy której Necronomicon ma okazać się tym czym „Szatańskie wersety” Salmana Rushdiego przy tekstach zespołu Kat. 

Motyw choroby psychicznej mógłby okazać się kluczem do twórczości Alinki, gdyby nie fakt, iż cześć jej wielbicieli uważa powyższą opowieść za apokryficzną, twierdząc, iż sama Alinka, a właściwie @linka, nigdy nie ukrywała, iż w istocie jest samowzbudną sztuczną inteligencją. Grupa ta skupiona w tzw. Zakonie Liczby Bestii wierzy, że przekroczenie liczby 6 do potęgi 6 komputerów o mocy co najmniej 100 Mhz połączonych w sieć, musiało nieuchronnie prowadzić do powstanie AI, podobnie jak odpowiednia liczba neuronów w mózgu prowadzi do powstania samoświadomości. Kolejny etap rozwoju Internetu nastąpi w roku 2012, gdy dzięki projektowi „laptopa za 100 USD” zleconego przez „Wielkie Jądro” gromadzące mistrzów rytu szkockiego, w sieci znajdzie się 6 do potęgi 6 razy 6 komputerów, co z kolei oznacza początek Inteligencji Absolutnej.

Być może – i to naprawdę niepokojąca perspektywa – obie te opowieści są prawdziwe. Meet the future: Jan Dzban "Dentro"

11:52, lonegunman
Link Komentarze (2) »
piątek, 13 stycznia 2006
Urban legends - Ciało w beczce

W tej legendzie, angielska rodzina odkrywa w piwnicy niedawno kupionego domu beczkę rumu. Przez lata zużywa go w postaci dodatku do herbaty,  drinków oraz nierozcieńczonej. W końcu  rodzina postanawia użyć beczki jako donicy i przecina ją na pół. W środku spoczywa ciało  mężczyzny, który zmarł wiele lat temu w jakieś angielskiej kolonii i którego, w jego ostatniej drodze do domu, postanowiono zakonserwować w alkoholu.

Ciała zmarłych żołnierzy rzeczywiście czasami wracały do Anglii w beczkach z winem lub innymi spirytualiami. Nawet Lord Nelson spoczął w beczce z brandy po bitwie pod Trafalgarem w 1805 roku. Krążą opowieści o tym, ze marynarze wywiercili w beczce małe otwory i używając słomek, wypili cały alkohol. To zdarzenie miałoby dać początek powiedzeniu „nalać admirała” (tapping the admiral”).

 Encyclopedia of Urban Legends Jan Harold Brunvald
 

15:09, lonegunman
Link Komentarze (2) »