Nie ma przypadków, są tylko znaki.
Locations of visitors to this page Pagerank dla www.lonegunman.blox.pl
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
View blog authority
visited 28 states (12.4%)
Create your own visited map of The World or website vertaling duits?
Blog > Komentarze do wpisu
Wakacje w USA. Część II i nie ostatnia

Przejście graniczne na lotnisku w Los Angeles (na LAXie, jak my mówimy) zdecydowanie przypomina granicę amerykańsko-meksykańsko,  przy czym ma się wrażenie podróży raczej z północy na południe. Ujmując to delikatnie, typ kaukaski zdecydowane  nie jest tu typem dominującym. Nielegalni imigranci w drugim pokoleniu strzegą granic przez kolejną falą imigracji. Tym większe było wrażenie, gdy pan ze straży granicznej powitał mnie swojskim "Jak sze masz?" (myślę, że wziął mnie za rodaka Borata).

Poźniej niestety nie było już tak miło. Przeczuwając, iż w wyniku niezwykłego zbiegu okoliczności zostanę uznany za członka Al-Kaidy podróżującego do Stanów w oczekiwaniu na fajerwerki z okazji 9/11, starałem się być wyjątkowo spolegliwy i otwarty. Na tyle otwarty, że w formularzu wjazdowy zadeklarowałem przewożenie 10 batonów energetycznych (znanych już skądinąd czytelnikom tego bloga) oraz trzech puszek z fasolką po bretońsku. Przywożenie puszek do USA jest dosyć żałosne i mogłem to także wyczytać z oczy pana pogranicznika, gdy długo patrzył na mnie w milczeniu.  Uznałem, że nie będę  wyjaśniał, iż są to amerykańskie, wojskowe, samopodgrzewające się puszki, absolutnie genialne, chociaż trochę ciężkostrawne. Tłumaczenie, że kupiłem puszki na amerykańskim ebay'u,  żeby teraz wwieść je powtórnie do Stanów, pewnie skończyłoby się dla mnie darmowymi wakacjami w Guantanamo.

Podsumowując, następne dwie godziny spędziłem w tłumie Filipińczyków, Meksykanów i Chińczyków, wykłócających się z celnikami o przewożone w bagażu podręcznym hektolitry sosu sojowego, tony makaronu, dwumetrowe pęta kiełbasy, butelki peyotlu, pieczone prosiaki, i tym podobny  stuff. Gdy nadeszła moja kolej, smutne trzy puszki fasolki zostały zbyte machnięciem ręki, dzięki czemu już po chwili mogłem postawić stopę w kraju wolności i benzyny po 3,6 za galon.

CZAS

Czas jest skomplikowanym pojęciem. Ta błyskotliwa myśl nawiedziła mnie podczas podróży, w której najpierw cofnąłem się w czasie o jedną godzinę (Londyn), później o kolejne osiem (LA), a na koniec jedna godzinę zniknęła mi z życia po przekroczeniu granicy Utah. Oczywiście pogubiłem się już w Londynie.   

SAMOCHÓD

Człowiek zajmujący się wynajmem samochodów stoi na drabinie zaufania społecznego tylko nieco wyżej od sprzedawcy samochodów. Przed podróżą wczytałem sie uważnie w dramatyczne historie ludzi wypożyczających w Stanach auta, którzy zostali wmanipulowani w dziesiątki niepotrzebnych ubezpieczeń, oszukani na benzynie, obciążeni kosztami naprawy zadrapania na klamce i trzy dni czekali na podmianę swojego samochodu, który rozkraczył się tuż po wyjechaniu z wypożyczalni. System ubezpieczeń samochodowych jest w USA dosyć skomplikowany i nie do końca go rozgryzłem. Jeżeli chodzi o odpowiednik AC, to należy postarać się o tzw. Super CDW (chociaż czasami CDW zwane jest LDW), które pokrywa wiekszość szkód, chociaż zazwyczej nie te związane z szybami, kołami lub podwoziem. Zamawiając samochód przez internet zwykle dostajemy SuperCDW w pakiecie (tak jest np. w www.traveljigsaw.com). W pakiecie jest także OC (zwane SLI), chociaż tutaj sprawa sie komplikuje. Otóż osoba poszkodowana w wypadku spowodowanym przez Ciebie może się domagać odszkodowania. Wysokość odszkodowania zależy od wartości Twojego majątku. Jeżeli udowodnisz, że w Polsce utrzymujesz się ze zbiórki puszek po coli, zapewne odszkodowanie wyniesie jakieś 25 do 100 tysięcy dolarów i zostanie pokryte z ubezpieczenia. Jezeli jednak jesteś prawnikiem lub chirurgem plastycznym, powinienes wykupić OC przynajmniej na milion dolarów. Oficjalna porada na stronie uznanej amerykańskiej firmy prawniczej mowi, że nawet w sytuacji, gdy przejechałeś 80-letnią staruszkę na pasach dla pieszych, w żadnym wypadku nie przyznawaj się do winy. Zaprzeczaj wszystkiemu i spróbuj znaleźć świadków gwałtownego wtargnięcia staruszki na jezdnię.  

Koszt wypożyczenia samochodu zależy także od wieku kierowcy (dużo drożej do 24 roku życia), liczby kierowców (im wiecej kierujących tym wyższe ubezpieczenie), a także tego czy oddajesz samochód w tym samym miejscu, z którego go wypożyczyłeś (oddanie go w innym miejscu może prawie podwoić koszt).        

Wypożyczenie na lotnisku jest znacznie droższe niż na mieście. Lotniska narzucają wypożyczalniom swój własny podatek, mimo, że "wypożyczalnia na lotnisku" jest tylko marketingowym hasłem, i w LA dojeżdża sie do niej specjalnym busem (ale darmowym).  Wypożyczenie GPSa (niezbędny!) kosztuje ok 12-15 dolarów za dobę, więc powyżej tygodnia warto go po prostu kupić. Wbrew licznym poradom, wypożyczalnia nie wymaga posiadania międzynarodowego prawa jazdy, aczkolwiek podobno przydaje sie ono w kontaktach z policją. Tak, czy inaczej warto wziąć i krajowe i międzynarodowe.

HDR - love it or hate it.

Canyonlands - Islands in the sky. 

Page - Lower Antelope

Stowepipe Wells - Death Valley

W następnym odcinku: trick kompaktowy.        

piątek, 16 września 2011, lonegunman

Polecane wpisy

  • Chiński obrazek

    W zamierzchłej przeszłości można było kupić od zaprzyjaźnionego marynarza chińskiobrazek, na którym, dzięki wyrafinowanym chińskim trickom z lampkami choinkowym

  • Prometeusz

    Film okazał się znacznie lepszy niż zapowiedzi w Gazecie Wyborczej, co jest bardzo dziwne, bo GW zwykle ma przecież rację. Z dużą ulgą stwierdziłem, że Scotta n

  • Szczęki

    Rozpakowanie prezentów i zabawa nimi zajęła dzieciakom tradycyjne 6 minut. Po tym czasie mogłem jużprzejąć kontrolę nad podchoinkowymi zakupami.Zajęły mnie przy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: tranikowa, 208.66.195.*
2011/09/16 20:28:46
nie moge uwierzyc w to, ze sie przyznales do tej fasolki czy cokolwiek to bylo. czlowieku, to juz lepiej bylo nic nie zadeklarowac, a pozniej udawac, ze sie nie zrozumialo pytania w deklaracji, albo wlasnie sprzedac ta historie o amerykanskim ebayu. fakt, ze jakbys sie nie przyznal, nie mialbys tak interesujacego przezycia.
ze zdjec najbardziej podoba mi sie to ostatnie. na tym z toba masz troche zbyt czerwona twarz. (prosze darowac sobie zarty o native americans).
a spedziles jakis czas w LA?
-
Gość: tranikowa, 208.66.195.*
2011/09/16 20:30:01
moj nr ip jest troche dla zmylki. nie jestem teraz w stanach.
-
Gość: Emmanuel Goldstein, *.szczecin.mm.pl
2011/09/16 21:22:36
He he, mnie też trzymali na LAX przez dwie godziny z powodu nikczemnej próby wwiezienia żarcia. Jakiś biedny pies policyjny na głodzie narkotykowym pomylił zapach gandzi z zapachem jabłka, którym obdarowało mnie British Airways.
-
2011/09/16 21:23:54
Nocoty...? Stalbym tam i tlumaczyl sie, ze zapomnialem o trzech puszkach, po dwa kilogramy kazda (fasolka wazyla jakies 100 gram, reszta to material podgrzewajacy)?
-
tranikowa
2011/09/16 21:49:40
nikt by cie nie zatrzymal. slyszalam kiedys, ze w chicago wylapuja polakow wwozacych mieso. podobno jesli cie zlapia to ma sie w paszporcie pieczatke MEAT i pozniej sprawdzaja cie zawsze przy kazdym wjezdzie. ale nie wiem czy to prawda.
boze, dopiero teraz do mnie doszlo- spedziles jaki czas w LA? wez nie odpowiadaj na to pytanie. zalamalam sie swoim jezykiem polskim. dziekuje za nie wysmiewanie.
-
2011/09/18 23:27:41
Goldfinger: moze to bylo jablko z drzewa poznania dobrego i zlego?
-
Gość: vazq, *.dclient.hispeed.ch
2011/09/19 18:13:26
z Poznania to chyba pyry, a nie jablka. Nie bardzo rozumiem ten fasolkowy problem-skoro udalo ci sie przejsc kontrole na 2 lotniskach wczesniej, to po co deklarowac w US fasole?
-
Gość: Emmanuel Goldsten, *.szczecin.mm.pl
2011/09/20 02:32:30
Short Gun: czytałeś Sipowicza? wyborcza.pl/1,75480,10296812,Kamil_Sipowicz__Bierzcie_i_palcie_wszyscy.html
ma podobne skojarzenia. szkoda tylko, że był upalony podczas wywiadu, bo hominid pomylił mu sie z androidem

Vazq: przypuszczam, że USA bronią się w ten sposób przed importem non-GMO.
-
2011/09/20 14:28:06
vazq: Brytyjczycy mieli w nosie moja fasolke.Amerykanie maja ten dziwny zwyczaj pytania o dziwne rzeczy: Czy byles czynnym czlonkiem partii komunistycznej, czy uczestniczyles w dzialaniach terrorystycznych, czy wwozisz fasolke do Stanow Zjednoczonych, itd.
Goldentooth: konopie jako dopalacz ewolucji. No to Sipowicz jest juz pewnie na etapie androida, a moze nawet iOS (taki geekowski dowcip).
-
Gość: Emmanuel Goldstein, *.szczecin.mm.pl
2011/09/20 21:20:56
to ryzykowna hipoteza, bo z paroma przeżutymi w pośpiechu hash brownies plasujesz się na etapie lemura, a może nawet telefonu na korbkę.
-
2011/09/22 10:36:39
Ewoluuje sila woli. Trzeba sie tylko mocno napiąć.
-
Gość: Emmanuel Goldstein, *.szczecin.mm.pl
2011/09/22 21:19:33
raczej wypiąć. lepiej napisz, czy przywiozłeś mi obiecaną książkę o potworach.
-
2011/09/23 10:33:35
Nie, ale nadal mam dla ciebie potworna ksiazke Orlinskiego.
-
Gość: Emmanuel Goldstein, *.szczecin.mm.pl
2011/09/23 23:03:06
Może i potworna, ale jednak - wstydliwie - korzystałeś z niej podczas wojaży. Ciekawe, czy WO chciał sprawdzić, jak zostać milionerem w 24 h? Pewnie wolał wycieczki sponorowane.
-
leniuch102
2011/09/24 09:43:05
@"Wypożyczenie GPSa (niezbędny!) kosztuje ok 12-15 dolarów za dobę, więc powyżej tygodnia warto go po prostu kupić"

???? Zamiast kupowac tyle bułek kupiłbyś sobie telefon z dżipi-esem.
(chodzi o bułki z komentu pod poprzednią notką)
-
2011/09/25 02:13:35
ciekawe, ale myslalam, ze ty tutaj mieszkasz (to pewnie przez znajomosc z tranikowa cos mi sie pomieszalo). z ta fasolka to rzeczywiscie dales:). nie wpuszczane sa glownie kielbasy, mieso i owoce. reszty nie trzeba wpisywac.
w piekne rejony pojechales, no i zdjecia sa piekne:) nawet w hdr;)
-
2011/09/25 16:38:16
Telefon z gpsem, hehe. Rozumiem, ze mowimy o takim pracujacym w trybie off-line. Kiedys tego probowalem. Znalezienie mapy pasujacej do danego modelu telefonu i danego modelu gpsu i jeszcze z interesujacego nas regionu swiata zmobilizowalo mnie do oszczedzania na bulkach i kupienia normalnego tomtoma.
W fasolce byly resztki parowek. I nie wiedzialem, czy uznac je za kielbase, czy raczej za surowce wtorne.
-
2014/08/16 11:52:20
Chyba trochę przesadziłeś z tymi HDR'ami, bo zdjęcie tej tawerny jest dla mnie aż zbyt ostre. Niemniej jednak widziałeś świetne rzeczy i tego Ci gratuluję. Mam nadzieję, że w Twoim plecaku była izoterma...widziałem pewien film, w którym z zimna bohater prawie umarł w kanionach :)